
W wieku 72 lat zmarł prof. Marian Zembala. W mediach społecznościowych ukochanego ojca pożegnał syn – dr hab. Michał Zembala. Padły poruszające, pełne miłości i smutku słowa.
O śmierci prof. Zembali poinformowano w sobotę, 19 marca przed południem.
Nie podano zbyt wielu szczegółów, a aurę tajemniczości potęgowało oświadczenie prokuratury, która poinformowała, że prowadzi czynności dotyczące śmierci prof. Zembali.
„Prokurator wykonuje czynności w domu zmarłego, chodzi m.in. o zabezpieczenie śladów. Po weekendzie zostanie wykonana sekcja zwłok” – przekazała w krótkim komunikacie prok. Joanna Smorczewska.
Media nieoficjalnie podały, że ciało prof. Zembali bliscy znaleźli w przydomowym basenie. Miał też zostawić list pożegnalny.
CZYTAJ WIĘCEJ: Nowe doniesienia o śmierci prof. Zembali. Tragiczne okoliczności
W mediach społecznościowych ojca pożegnał jego syn Michał, który również jest kardiochirurgiem. Zamieścił poruszający wpis o najbliższym, ujawnił też jedną z ostatnich wiadomości od ojca.
„Michaś proszę Boga, aby Twój trud poświęcenie wspierał i umacniał w działaniu Z Bogiem Synu Dziękuję bardzo za wszystko ci robisz tato” – napisał prof. Zembala do syna (pisownia oryginalna).
„Tato, To jedna z Twoich ostatnich wiadomosci do mnie. Ja dzis prosze tego samego Boga o wybaczenie, ze nie dal mi tyle sil by pomoc Tobie” – rozpoczął pożegnanie syn Michał.
Media przypominają, że gdy w 2018 roku prof. Zembala doznał udaru i poruszał się na wózku, to syn Michał porzucił prestiżowy staż w USA i wrócił, by pomagać ojcu.
„Pamietasz jak plynelismy razem do Szwecji – mowiles mi wowczas ze najlepiej plynie sie pod wiatr – mowiles wowczas: jest trudno, bo fala baltycka krotka i czesto wleje sie na poklad. Tak tez jest w naszym zawodowym zyciu – trudno, bo zawod wymagajacy poswiecenia, ale kazdy kogo uleczysz – uratujesz jest jak slonce, ktore suszy mokry sztormiak” – pisze dalej dr hab. Michał Zembala.
„Nauczyles mnie szacunku i pokory wobec pacjenta, chirurgii (mimo ze nie zgadzalismy sie przy stole), ale przede wszystkim nauczyles mnie dbalosci o miejsce, o szpital, o kazda cegle ktora budowales, o ktorej finansowanie zabiegales jezdzac w wozku, w niewygodzie do Warszawy” – czytamy.
„Roznilo nas wiele, ale lączylo – wiecej niz wiele (…) Zegnaj kapitanie. Zegnaj Profesorze” – napisał syn.
Cały wpis poniżej.