Oskarżenie Zełenskiego mocno zabolało

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. / foto: PAP/DPA
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. / foto: PAP/DPA
REKLAMA

Prezydent Zełenski w przemówieniu do francuskich deputowanych w środę 23 marca wezwał francuskie firmy do wycofania się z Rosji i zaprzestania finansowania w ten sposób wojny Putina. Wymienił nawet z nazwy firmę Renault.

Podobnie uważa duża część organizacji pozarządowych, partii politycznych i opinii publicznej. Ta druga jest jednak w takim temacie podzielona niemal po połowie (sondaż Le Figaro), bo co innego popierać moralnie, a co innego na takim poparciu stracić…

Jednak francuskie firmy obecne w Rosji odnotowały wzrost presji i to światowej.

REKLAMA

Prezydent Ukrainy mówił tu wprost: „firmy francuskie muszą opuścić rynek rosyjski. Renault, Auchan, Leroy Merlin i inni muszą przestać być sponsorami rosyjskiej machiny wojennej na Ukrainie (…) Muszą przestać finansować mordowanie dzieci i kobiet”.

Renault

Trochę później szef ukraińskiej dyplomacji wezwał już do ogólnoświatowego bojkotu Renault. Zarząd firmy zebrał się w środę 23 marca wieczorem w trybie nadzwyczajnym. Poinformował, że zawiesza działalność swojej fabryki w Moskwie.

Koncern Renault 12% sprzedaży swoich aut dokonuje w Rosji. Renault działa w Rosji za pośrednictwem rosyjskiego producenta samochodów AvtoVAZ, w którym jest właścicielem 68%. Resztę akcji ma publiczny Rostec (32%), oskarżany o związki o oligarchami bliskimi Putinowi. Renault analizuje obecnie możliwości wycofania się z AvtoVAZ bez zwalniania pracowników i bez nacjonalizacji swoich udziałów.

Grupa Renault została zmuszona zrewidować swoje perspektywy finansowe na rok 2022 z marżą operacyjną na poziomie około 3%, zamiast 4%, które przewidywano wcześniej.

W czwartek 24 marca pracownicy Renault w Moskwie (Rosja) unikali pytań dziennikarzy. Fabryka zatrudnia 2000 osób (45 tys. w całej Rosji) i co roku montuje się w niej 80 000 pojazdów. Jeśli Renault nie sprzeda fabryki, może stracić kilka miliardów euro.

Sieci handlowe

Z kolei sieci handlowe należące do rodziny Mulliez, która jest właścicielem marek Auchan, Leroy Merlin i Decathlon, też znalazła się pod ścianą. Te trzy marki to największy francuski pracodawca w Rosji. Zdecydowały się tam pozostać, uzasadniając swój wybór potrzebą wspierania swoich pracowników i zaopatrzenia ludności rosyjskiej. W obliczu eskalacji wojny brzmi to coraz słabiej.

Dla Auchan biznes w Rosji to ponad 10% obrotów. Firma nie komentowała wypowiedzi ukraińskiego prezydenta. Leroy Merlin po raz pierwszy od początku wojny zakomunikował: „Nie mamy powodu, by potępiać naszych rosyjskich pracowników za wojnę, której nie wybrali.

Zamknięcie firmy z dnia na dzień i zamknięcie naszych sklepów byłoby po prostu ich porzuceniem, uznanym za bankructwo z premedytacją, co jest nielegalne i torujące drogę do wywłaszczenia, które z kolei wzmocniłoby środki finansowe Rosji”. Ciekawe, kto ich takiej kazuistyki nauczył?

Total

Utrata obrotów i zysków to nie jedyny problem, z jakim borykają się te sieci. Wisi nad nimi też groźba nacjonalizacji. grupy. Firma Total Energies z kolei wskazuje, że wycofanie się z Rosji spowodowałoby „poważne trudności w zaopatrzeniu Europejczyków”, a „bez rosyjskiego gazu zatrzymamy europejską gospodarkę”. Takie opinie przekazał na antenie RTL dyrektor generalny Patrick Pouyanné.

Grupa ogłosiła tylko zakończenie zakupów rosyjskiej ropy i oleju napędowego oraz wycofanie się z udziału w projekcie produkcji skroplonego gazu ziemnego Arctic LNG 2. Chce jednak zatrzymać udziały w rosyjskiej spółce Novatek i w zakładzie w Jamale.

Danone, banki, sektor luksusu

Danone i Société Générale, wezwanie Zełenskiego pominęły milczeniem. W końcu ich nie wymieniono. Danone zatrudnia w Rosji 8000 osób w 13 fabrykach. Do swoich pracowników skierowano wyjaśnienie: „Obywatele Rosji, zwykli ludzie polegają na nas, jeśli chodzi o wszystkie niezbędne produkty spożywcze”. Jednak po wezwaniu ukraińskiego prezydenta ryzyko związane z utratą reputacji komplikuje tym firmom życie.

Osobne zagrożenie to perspektywa recesji w Rosji. Dla kilku francuskich firm był to argument decydujący, zwłaszcza np. w świecie produktów luksusowych. Wycofały się grupy LVMH, Kering i Hermès.

Uciekają także firmy Airbus, Safran (dostarczał wcześniej uzbrojenie do Rosji), Alstom, BNP Paribas i Crédit Agricole. W przypadku tych banków miały one jednak śladowy udział w rosyjskim rynku.

Źródło: Le Figaro/ Le Parisien/ AFP

REKLAMA