„USA grają va banque” – rosyjska ocena wystąpienia Bidena w Warszawie

Moskwa. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Moskwa. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
Weronika Kraszeninikowa podsumowuje w RIA Nowosti wizytę prezydenta Joe Bidena w Polsce. Pisze, że „maski opadły” i cytuje Bidena, który mówił, że Putin „nie może pozostać u władzy”.

Wypomina Bidenowi pomylenie Mariupola z „Metropolem”, ale dalej pisze o „furii amerykańskiej krucjaty” o „demokrację” i „wolność”. Kpi też, że wyliczając wydarzenia z lat 80., Joe Biden nie wspomniał o Ronaldzie Reaganie, bo „międzypartyjna rywalizacja zobowiązuje”, ale „pod względem aktorskim i oskarżeń Rosji brzmiał absolutnie podobnie jak ‘oskarżyciel imperium zła’”.

Jej komentarz wbija klin we współpracę transatlantycką i twierdzi, że Biden obłudnie przygotowuje Europę do „zaciskania pasa”, wspierając bojkot rosyjskiej ropy i gazu. Zdaniem Kraszeninikowej chodzi o presję na Rosję „w wymiarze militarnym, gospodarczym, organizacyjnym i propagandowym”, a wszystko celem zmiany w władzy w Moskwie.

REKLAMA

Kpi też z sankcji gospodarczych, pisząc, że na Zachodzie ludzie będą „jeść mniej przeciwko Putinowi”. Przypomina też, że „protesty przeciwko wysokim cenom gazu i benzyny już trwają w wielu krajach europejskich”. To na użytek wewnętrzny.

Jej zdaniem „Rosja przystąpiła do walki z Zachodem o przyszłość świata”, co jest już argumentem dla często antyamerykańskich elit zachodniej Europy.

Dalej snuje analogie do czasów „zimnej wojny”: „sądząc po oświadczeniach i działaniach Waszyngtonu i Europy, która tu dołączyła, administracja Bidena podchodzi do Rosji tak, jak w swoim czasie Reagan do Związku Sowieckiego. W tamtym czasie nawet architekci jego planu nie wierzyli, że uda im się zniszczyć potężne mocarstwo, ale dzisiejsi stratedzy wykorzystują doświadczenie tamtego sukcesu…”.

Dowiemy się też, że „Rosja rzeczywiście stoi teraz w obliczu egzystencjalnego zagrożenia, tak jak Związek Radziecki pod koniec lat osiemdziesiątych”. „Aby przetrwać dzisiaj, potrzebne są nadzwyczajne podejścia, odpowiednie dla XXI wieku, a nie XIX. Będzie to wymagało udziału wszystkich obywateli w losach kraju – ludzie muszą uważać państwo za swoje i mieć osobisty interes w jego zwycięstwie” – dość dwuznacznie wzywa propagandzistka Putina.

Kraszeninnikowa to osoba wpływowa. Jest politologiem, dyrektorem Instytutu Badań i Inicjatyw Polityki Zagranicznej, doradcą „Russia Today i członkiem zarządu putinowskiej partii „Jedna Rosja”.

REKLAMA