Janusz Korwin-Mikke Źródło: PAP
Janusz Korwin-Mikke Źródło: PAP
REKLAMA

WCzc. Dobromir Sośnierz w wywiadzie dla  „Newsweeka”, tłumacząc się z decyzji opuszczenia partii KORWiN, powiedział: „Korwin-Mikke od lat sympatyzuje z państwem Putina, w Niemczech takich polityków określa się jak Russland fersteher, czyli rozumiejących Rosję. Oni tłumaczą rosyjski punkt widzenia, co dla ludzi często oznacza, że jest to również punkt widzenia tych, którzy tłumaczą.

Z czego wynika, że europejscy, a zwłaszcza polscy politycy powinni podejmować decyzje, nie rozumiejąc Rosji!!

REKLAMA

Niestety: ja nie do końca rozumiem Rosję – z całą jednak pewnością chciałbym ją jeszcze lepiej rozumieć. Natomiast człowiek nie rozumiejący Rosji nie powinien prowadzić polskiej polityki – bo Rosja nawet, gdy graniczy z nami jej eksklawa, była ważnym elementem polskiej polityki – a obecnie, gdy połknęła (da Bóg – może nie do końca…) Białoruś i toczy wojnę z Ukrainą, stała się najważniejszym jej elementem.

Tymczasem polscy politycy nie rozumieją jej ni w ząb. Co więcej: opierają się na fałszywych informacjach.

Przykładowo: Polska jest jedynym chyba na świecie krajem (ups – pewno doszlusowała już Ukraina…), w którym politycy sądzą, że w 2008 roku Rosja napadła na Gruzję!! Podobnie Polacy są przekonani, że Rosja napadła na Ukrainę i siłą oderwała od niej Krym!!

To było o łatwo sprawdzalnych faktach. To można sprostować – acz materia społeczna jest oporna i choć już Kopernik odkrył, że to Ziemia kręci się dookoła Słońca, nadal jakieś 25% ludzkości sądzi, że jest odwrotnie… Znacznie gorzej ze zrozumieniem intencyj Rosji.

Otóż wyobraźmy sobie, że mamy domek na prerii. I jakiś kowboj wykupuje kawałek ziemi koło naszego domku – tłumacząc, że nas nie lubi i najchętniej by nas zniszczył. Potem wykupuje następny kawałek ziemi – bliżej nas. Aż wreszcie pertraktuje z sąsiadem, z którego terenu można już strzelać prosto w nasze okna – by udostępnić mu swój kawałem ziemi…

Otóż Rosja wyraziła zgodę na wejście Polski & consortes do NATO. NATO było sojuszem antysowieckim – i po rozpadzie ZSRS nie bardzo miało co robić. Przez jakiś czas politycy i oficerowie tego Paktu zajmowali się braniem łapówek za dostawy broni. Niestety: ludzie coraz mniej chętnie płacili podatki, gdy nie było zagrożenia – więc, by nadal brać łapówki, szefostwo NATO na wroga wykreowało Federacje Rosyjską.

Od tej pory następowało stopniowe pogarszanie się stosunków między NATO a FR. Jedna złośliwostka – druga złośliwość – wroga enuncjacja – ostra riposta – i tak dalej. To jest proces samowzbudny. W chwili obecnej stoimy na krawędzi wojny – tylko dlatego, że kompleksy zbrojeniowe obydwu układów chciały zarabiać na dostawach broni i brać łapówki!

JE Włodzimierz Putin powiedział w końcu: dość! NATO nie dotrzymało słowa, przed czasem ujawniło (wbrew umowie) dokumenty Układu Warszawskiego, wprowadziło amerykańskie brygady na teren Polski, rozbudowało stacje grożące zachwianiem równowagi odstraszania (w Redzikowie) i wreszcie zaczęło instalować się na Ukrainie.

Parę dni temu rakiety rosyjskie zniszczyły Pokojową Misję NATO w Jaworowie (?) – 20 km od polskiej granicy. Okazało się, że NATO pracowicie szkoliło (jak widać, ze świetnym skutkiem!) ukraińską armię do walki z Rosją. Dostarczało też Ukrainie broni. Proszę więc zrozumieć Rosję.

Czy miała czekać, aż rakiety średniego zasięgu zostaną zainstalowane w Sumach, o 600 km od Moskwy? Jak zareagowałyby Stany Zjednoczone, gdyby Meksyk wstąpił do Układu o Bezpieczeństwie i Rosja zaczęła instalować rakiety nad Rio Grande? Ostatecznie USA obrabowało w swoim czasie Meksyk z Teksasu, Kalifornii, Arizony i Nowego Meksyku!

Dlaczego USA miały prawo ogłosić Doktrynę Monroego, zabraniającą państwom spoza USA instalować się na kontynencie amerykańskim – a Rosja nie ma prawa ogłosić Doktryny Putina, zabraniającej instalowania się na obszarze byłego ZSRS?!?

Ostatecznie w ostatnich latach USA interweniowały zbrojnie w Sudanie, Libii, Jugosławii (odrywając od Serbii Kosowo), Syrii, Iraku, Afganistanie… Robiły przewroty w wielu krajach – w tym na Ukrainie. Rosja ma pełne prawo obawiać się Stanów Zjednoczonych – i przyznać trzeba, że zainterweniowała w ostatnim momencie.

A nawet o jakieś dwa lata za późno.

Przypominam, że po przyłączeniu Krymu do Rosji pisałem, że Rosjanie nie powinni już wspierać żadnej irredenty na Ukrainie. Niestety: JE Włodzimierz Putin nie oparł się woli ludności, która domagała się wsparcia Rosjan w Donbasie. To spowodowało, że Ukraińcy stali się czuli na antyrosyjską propagandę z Polski, UE i USA. I tu znów nastąpił proces samowzbudny: im bardziej Ukraina się zbroiła, tym bardziej Rosja stawała się wroga, więc tym bardziej trzeba się było zbroić…

Powtarzam raz jeszcze: przyczyną było zbrojne wsparcie separatystów w Doniecku. Utratę Krymu Ukraina przełknęłaby bezboleśnie: był to prezent od śp. Mikity Chruszczowa, z 1959 roku, mieszkało tam 80% Rosjan i 12% Tatarów – dla Ukrainy była kolonia nigdy nie zamieszkana przez Ukraińców. Gospodarczo też mało ważna. Natomiast Donbas to potężny ośrodek przemysłu – a Ukraińców tam mieszkało nie 6%, jak na Krymie, lecz 30%. W dodatku Krym został przejęty bez żadnego oporu – a o Donbas cały czas trwały walki, skutecznie podsycające niechęć Ukraińców do Rosji.

Gdyby JE Włodzimierz Putin ogłosił więc jakieś ultimatum żądające, by Ukraina wyrzuciła ze swoich terenów NATO i zobowiązała się do niego nie wstępować – to sprawa zostałaby rozwiązana w sposób cywilizowany (co nie znaczy, że obeszłoby się bez wojny. Prezydent Rosji wybrał jednak dwa miesiące straszenia (pozwalając NATO uzbroić Ukrainę!!), po czym napadł – w dodatku prowadząc wojnę w sposób beznadziejny.

Sześć punktów swojego ultimatum JE Włodzimierz Putin ogłosił dopiero po dwóch tygodniach wojny!! To tylko dodało Ukraińcom ducha do walki.

Bo też trzeba na zakończenie powiedzieć: naród ukraiński dopiero się tworzył. Atak Rosji ten proces skatalizował. Będzie to w przyszłości przykładem podręcznikowym: jak stworzyć nieprzychylny sobie naród?

Jak to się skończy?

Zobaczymy!

Janusz Korwin-Mikke


REKLAMA