Słowak w skarpetach wleciał kradzionym samolotem nad bazę marynarki wojennej

Samolot Mirage
Mirage 2000 Fot. Wikipedia
REKLAMA

W środę 30 marca rano, około godziny 10:40 w przestrzeni francuskiej doszło do przedziwnego incydentu. Nad bazą morską marynarki wojenne w Tulonie pojawił się mały samolot ukradziony we Włoszech. W powietrze poderwano samolot Air Force Mirage 2000 z bazy w Orange.

Ten przechwycił samolot i zmusił go do lądowania na lotnisku Aix-Les Milles. Pilot, który wysiadł z samolotu był bez butów, tylko w… skarpetkach. Pozwolił się zatrzymać bez oporu i przekazał podobno policji list w języku angielskim.

Samolot został podobno skradziony we Włoszech. Jego lot wywołał zakłócenia ruchu powietrznego nad Niceą i alarm ze względu na naruszenie zakazanej przestrzeni nad terenami wojskowymi. Pilot zadeklarował narodowość słowacką.

REKLAMA

Nie miał planu lotu, nie uruchomił radia i leciał na małej wysokości. Mężczyzna był bez dokumentów tożsamości. Twierdził, że ma 33 lata.

Jest podejrzewany o kradzież urządzenia we Włoszech i lot nad zakazanymi obszarami. Były to bardzo wrażliwe miejsca, takie jak baza marynarki wojennej w Tulonie, port macierzysty francuskich okrętów podwodnych przygotowanych do ataku nuklearnego. Mężczyzna został aresztowany na miejscu przez brygadę policji lotniczej z Marsylii i straż graniczną.

Trochę przypomina się tu wyczyn młodego Niemca Mathiasa Rusta, który w wieku 19 lat w 1987 roku przez Helsinki w Finlandii doleciał Cesną do Moskwy i wylądował na Placu Czerwonym.

Źródło: Europe 1

REKLAMA