Donald Tusk idzie szlakiem filmów Stanisława Barei

Donald Tusk Screen TVN
REKLAMA
Coraz ciekawsze tło wybiera sobie w czasie objazdu kraju „lider opozycji” Donald Tusk. Sporo komentarzy wywołała już jego konferencja zwołana pod blokiem. Niektórzy przyrównywali to roli Stanisława Anioła z filmu „Alternatywy 4”.

W piątek Tusk poszedł dalej tym śladem i pojawił się przed… składem węgla. Trudno tym razem nie skojarzyć z kolejnym filmem Stanisława Barei „Miś”. Zresztą tematyka była podobna jak w dialogach filmowych:

„Węglarz: Ale o co tu chodzi? O te cztery tony we wtorek?

REKLAMA

Paluch: Emmm… Hmmm… A te dwanaście ton z zeszłego tygodnia? A te osiem ton koksu? A ten lofiks?

Węglarz: No tak! Ten lofiks, tak!”

Czy:

„Ola (cicho do Palucha): To niesamowite, węgiel? A skąd pan bierze węgiel?

Paluch: Zasadniczo… z Węgorzewskiej…

Ola: To imponujące. A nie boi się pan tak węgiel wozić?

Paluch: Strach jest… No, ale zasadniczo… się zawsze staramy, żeby mieć kwit…”

Problem w tym, że rząd zasadniczo też ma „kwit”, a Tusk starając się przebić Morawieckiego w postulatach spirali nakładania sankcji na Rosję, raczej nie brzmi wiarygodnie. Teraz przyjdzie pora na… „Zmienników”? Byleby Trzaskowski nie okazał się babą.

REKLAMA