
We Francji kontynentalnej lokale wyborcze zostały otwarte o godzinie 8 rano. Pierwsze wyniki sondażowe pojawią się o godzinie 20:00. Z danych dotyczących frekwencji do południa wynika, że jest niższa, niż w 2017 roku.
We Francji metropolitalnej do południa zagłosowało 25,48% upoważnionych. To mniej niż w 2017 r. Duża absencja miała miejsce na terytoriach zamorskich.
W Polinezji Francuskiej zagłosowało tylko 23,78% do godziny 17:00, a 33,04% w Nowej Kaledonii. Lepiej jest na Gwadelupie i na Martynice. W tym samym czasie w 2017 r. na Polinezji frekwencja wynosiła 43,97%, w Nowej Kaledonii 41,80%.
Na Reunion, wyspie na Oceanie Indyjskim, rozpoczęto głosowanie dwie godziny wcześniej, niż w Europie. Frekwencja do południa wyniosła 20,65% (w 2017 r. – 18,94%). Frekwencja wzrosła też na Majotcie.
W ostatnich dniach niektórzy z mniej liczących się kandydatów już zaczęli ujawniać swoje nastawienie w przypadku porażki. Centrowa Valérie Pécresse i lewicowy Jean-Luc Mélenchon nie będą wydawać instrukcji swoim wyborcom, ale np. komunista Fabien Roussel już zapowiedział, że wezwie do głosowania Macrona.
Przypomnijmy, że na finiszu kampanii różnica pomiędzy prowadzącym do miesięcy prezydentem Macronem a Marine Le Pen zaczęła się zmniejszać. Kandydatka Zjednoczenia Narodowego oparła się „ofensywie” Erica Zemmoura i to ona była kandydatem do wejścia do II tury, obok prezydenta.
A voté !
— Emmanuel Macron (@EmmanuelMacron) April 10, 2022








