
Branża hotelowo-turystyczna doznała sporych strat po osiemnastu miesiącach różnych ograniczeń, od zakazów podróżowania, przez przepustki, po ograniczanie zakresu usług. Europejski sektor hotelowy znalazł się niemal na skraju przepaści.
Według badań przeprowadzonych przez wyspecjalizowaną firmę doradczą MKG w 2020 roku obroty branży spadły od 70 do 83 procent w zależności od miasta i kraju. Od ubiegłego lata widać pewien trend wzrostowy, ale średnia może pozostać jeszcze w tym roku na poziomie zaledwie 50 procent od tej z 2019 roku.
Według analityków powrót do normalności nastąpi w najlepszym przypadku w drugiej połowie 2022 roku. Ludzie są jednak spragnieni wyjazdów, ale okazuje się, że można mówić o po-pandemicznej nowej modzie, która każe im poszukiwać hoteli niecodziennych, czasami wręcz szalonych.
Na liście hoteli, która już nie mają problemów z obłożeniem są zamienione w miejsca noclegowe takie obiekty jak nieczynne kościoły, stary żuraw, wiatrak, czy uziemiony Boeing 747. Być może ludzie po okresie pandemii i odosobnienia chcą sobie zrekompensować zamknięcie i w „poszukiwaniu straconego czasu” wybierają miejsca nietypowe, czasami ekskluzywne, czasami po prostu dziwne.
Eksperci mówią nawet o nowej snobistycznej modzie w postaci poszukiwań niezwykłych miejsc zakwaterowania. Branża jednak zauważa, że jako pierwsze odbijają się od dna hotele oferujące unikalne i niestandardowe usługi, bo było dotąd marginesem tej branży. W dodatku te najdziwniejsze hotele niekoniecznie są najdroższe.
Źródło: Capital