Niemcy. Będzie zadyma, ale „Zielony ład” rozsypuje się

Protest różnych dziwnych ludzi w Garzweiler. Foto: PAP/DPA
Protest różnych dziwnych ludzi w Garzweiler. Foto: PAP/DPA
REKLAMA

Niemcy nadal rozbudowują swoje kopalnie węgla brunatnego. Do protestu przystąpili „ekolodzy”, ale tym razem ze względu na wojnę na Ukrainie i możliwość odcięcia od rosyjskich węglowodorów, opinia publiczna nie musi być po stronie zielonych aktywistów.

23 kwietnia 2022 r. odbył się duży protest przeciwko „zniszczeniu” wsi w związku z rozbudową kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Garzweiler w pobliżu Luetzerath w zachodnich Niemczech (Nadrenia Palatynat).

Według organizatorów około 3500 osób demonstrowało w Lützerath, w zagłębiu górniczym Renu, zaledwie kilkaset metrów od gigantycznej kopalni odkrywkowej Gazrweiler, jednej z największych tego typu na świecie.

REKLAMA

Kopalnia jest regularnie atakowana przez ekologów. Setka z nich wtargnęła na teren kopalni, co uznano za sytuację bardzo dla nich niebezpieczną. Policja regionu Nadrenii Północnej-Westfalii, poprosiła organizatorów protestu o przekazanie tej wiadomości swoim kolegom.

Sytuacja światowa spowodowała, że zapadła decyzja o rozbudowie kopalni, pomimo planowanej przez Niemcy rezygnacji z węgla do 2030 roku. Niemcy są uzależnione od rosyjskiego gazu w około 55% jego importu. Stąd zarówno decyzja o odłożeniu zamknięcia elektrowni atomowych, jak i pozostania przy węglu.

Aby zapewnić produkcję energii elektrycznej przy jednoczesnym zmniejszeniu zależności od Rosji, niemiecki rząd dał sobie pod koniec marca możliwość „zawieszenia” zamykania niektórych elektrowni węglowych, ale zapewnia jednocześnie, że cel stopniowego odchodzenia od węgla do 2030 roku pozostaje bez zmian.

„Zielony ład” w Unii chwieje się jednak w posadach i warto to wykorzystać.

Na razie Lützerath stało się nowym punktem zbornym niemieckiego ruchu ekologicznego. Aktywiści zbudowali tam chaty i przygotowują się do konfrontacji z policją. Można dodać, że Greta Thunberg odwiedziła ten region we wrześniu ubiegłego roku, wspierając miejscowych aktywistów.

Ekolodzy twierdzą, że bronią upadku wiosek, ale są one już w większości całkowicie opuszczone. Mieszkańcy zostali przeniesieni do nowych miejscowości zbudowanych już w znacznej odległości od kopalni.

Źródło: AFP/ Le Figaro

REKLAMA