Prorosyjscy separatyści z samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej.
Prorosyjscy separatyści z samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. (Fot. PAP/EPA)
REKLAMA

W Rosji bez zmian, tak można skwitować sytuację w niej panującą na podstawie różnorakich, dostępnych doniesień prasowych. Rankingi poparcia prezydenta Władymira Putina ustabilizowały się w okolicach 80 proc. Kurs rubla w stosunku do dolara umacnia się od trzech tygodni, wracając do poziomu sprzed rozpoczęcia ataku Rosji na Ukrainę. Patriarcha Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi Kirył dalej wspiera moralnie rosyjską armię.

W specjalnym kazaniu w Katedrze Polowej Sił Zbrojnych FR  włożył na barki rosyjskiej armii, wojującej na Ukrainie, odpowiedzialność za los rosyjskiego narodu. Rosyjska armia, jak wynika z różnych przekazów, szykuje się do drugiego etapu operacji na Ukrainie. Przygotowuje do tego odpowiednie rezerwy, w tym wojsk powietrzno-desantowych. Ponadto z informacji prasowych wynika, że na terenie Ukrainy niczym na poligonie wprowadza do walki najnowsze, bardzo groźne rodzaje uzbrojenia. Tyle z oficjalnych informacji.

REKLAMA

Po miesiącu wojny na Ukrainie poparcie dla Władymira Putina i jego ekipy nie maleje, oscylując wokół 80 proc.! O takim odsetku informują socjologiczne ośrodki WCIOM i FOMA, ale także, jak podaje „Niezawisimaja Gazieta” – „Lewada-Centrum”, uznane w Rosji za „Zagranicznego Agenta”, czyli instytucję finansowaną przez zagraniczne ośrodki. Zdaniem obserwatora tego pisma – polityka kierującego działem, władza w Rosji znalazła się w strefie „komfortowego funkcjonowania”, mając poparcie przygniatającej większości. Trzeci tydzień pod rząd umacnia się też rosyjski rubel, zbliżając się do stanu sprzed rozpoczęcia wojny. Tylko zapowiedź, że Rosja zacznie sprzedawać gaz i ropę za ruble, a nie za dolary spowodowała, że kurs rubla wobec zagranicznych walut zaczął się umacniać.

Patriarcha Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi Kirył, nie oglądając się na apele papieża i głów innych Cerkwi, po raz kolejny poparł działania armii rosyjskiej na Ukrainie. W głównym chramie Sił Zbrojnych w podmoskiewskiej Kubince wygłosił kazanie, w którym stwierdził, że w tych dniach mają miejsce historyczne wydarzenia, które zadecydują o losie rosyjskiego narodu. Modląc się o powodzenie działań rosyjskich sił zbrojnych, patriarcha wezwał także wszystkich wiernych do modlitwy za rosyjskich żołnierzy, by czuli ją za swoimi plecami i by byli gotowi nawet na oddanie życia za ojczyznę, jeżeli sytuacja będzie tego wymagać.

Zbyt dużo zabitych

Nie bez powodu patriarcha wygłosił swoje kazanie. Armia rosyjska w trakcie walk ponosi duże straty. Według oficjalnego komunikatu w ciągu pierwszego miesiąca walk, rosyjska armia utraciła 1351 zabitych, a 3825 żołnierzy zostało rannych. Jak na zawodową armię są to straty bardzo duże. Armia ukraińska okazała się dla rosyjskiej bardzo trudnym przeciwnikiem.  Okopała się ona w miastach i wszelkich zaludnionych punktach, tworząc w nich stanowiska oporu, traktując ludność cywilną jako tarczę. Jej dowództwo przyjęło założenie, że jeżeli armia rosyjska będzie chciała pozyskać sympatię Ukraińców, to nie będzie atakować taranem i torować drogi wałem ogniowym, ale będzie stopniowo posuwać się do przodu, oszczędzając ludność cywilną. Taktyka ta sprawdziła się w Donbasie. Armia rosyjska ugrzęzła i zaczęła się posuwać metr po metrze do przodu, pokonując od 4 do 6 km na dobę. Każdy obiekt i dom na drodze musiała zdobywać osobno, bardzo często w walce wręcz.

Niemniej, dzięki swojej miażdżącej technicznej przewadze, armia rosyjska według jej komunikatów, zadała ukraińskiej bardzo ciężkie straty. Zniszczonych zostało 16 lotnisk, 39 magazynów broni, w których było przechowywanych do 70 proc. zapasów wojennych Ukrainy. Z 2416 czołgów i innych maszyn bojowych Rosjanie mieli zniszczyć 1587, samolotów miało pozostać Ukrainie 112, ze 149 śmigłowców zniszczonych miało być 75, z 36 dronów „Bayaktar TB2” zestrzelono 35. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi też, że tylko w kotle w Donbasie, w którym zamknięto ukraińskie zgrupowanie liczące 59 tys. żołnierzy, straty ukraińskie wynoszą 16 tys. ludzi, czyli 26 proc. stanu osobowego.

Drugi etap wojny

Rosyjscy eksperci podkreślają też, że straty ukraińskie będą lawinowo rosnąć, bo armia otrzymała zgodę na użycie nowych, morderczych środków bojowych, czego się od dawna domagała. Jednym z nich jest już używany w Donbasie system miotania ognia TOS-1A „Sołncepek”. Zasięg tej broni wynosi do 10 km, strzela on w cel z dokładnością do 4-5 m. Kierowana przez laserowy dalmierz uderza w przeciwnika salwami śmiertelnymi dla jego siły żywej. Z uwagi na skuteczność, rosyjscy eksperci w „Gazecie.ru” nazywają ją najsilniejszym niejądrowym orężem Rosji. Nie zabija ona odłamkami czy kulami, ale chmurą rozprzestrzeniającego się materiału wybuchowego, która eksplodując stwarza strefę podwyższonego ciśnienia, wypalając tlen w powietrzu. Wszyscy, którzy znajdą się w strefie rażenia, giną natychmiast. Przed skutkami uderzenia tej broni nie da się ukryć ani pod pancerzem, ani w okopie. Broń ta nie jest całkowitą nowością. Posiada swego poprzednika TOS-1 „Buratino” i ma jeszcze nowszą wersję TOS-2, wprowadzaną dopiero na uzbrojenie rosyjskiej armii. Rosyjski Sztab Generalny postanowił wykorzystać wojnę na Ukrainie dla jej lepszego przetestowania w warunkach prawdziwej wojny.

Obserwator „Niezawisimoj Gaziety” Władymir Muchin twierdzi też, że Rosja obecnie szykuje się do przeprowadzenia „drugiego etapu spec operacji”. W chwili obecnej ma ona prowadzić intensywne szkolenie wojsk desantowo-szturmowych, wykorzystujących śmigłowce Mi-8 AMTSz. W manewrach tych jednostek mają uczestniczyć powołani pod broń rezerwiści, mający przypomnieć sobie bojowe nawyki.

Oprócz żołnierzy desantu, Rosja intensywnie ma szkolić oddziały walki radio-elektronicznej wyposażone w kompleksy „Borysoglebsk-2” i „Żytiel”, które już miały sprawdzić się w praktyce.

Podsumowując, te wszystkie sygnały, przywoływany wcześniej komentator „Niezawisimoj Gaziety” stwierdza, że na Ukrainie należy się spodziewać nie pokoju, ale dalszej eskalacji.

Antoni Mak


REKLAMA