
Organizacje muzułmańskie i żydowskie wezwały wprost do głosowania na Emmanuela Macrona. Protestanci „ostrzegali” przed wygraną Marine Le Pen (większość i tak zagłosowała na Macrona w I turze). Jednak kilku francuskich biskupów katolickich wyraźnie oświadczyło, że Kościół nie wyda żadnych instrukcji głosowania w drugiej turze wyborów prezydenckich. Z tym, że i tu znalazły się wyjątki…
Niektórzy poinformowali na kogo zamierzają głosować w drugiej turze. W „Le Parisien”, tydzień przed II turą, przewodniczący Konferencji Episkopatu Francji, ks. bp de Moulins Beaufort, był stanowczy w tej sprawie. Mówił: „nie naciskajcie, nie wydam instrukcji do głosowania” i dodał – „musimy akceptować grę demokratyczną, w której każdy obywatel jest w stanie sam się określić”.
Podobnie mówił biskup Nanterre Mgr Rougé, były kapelan parlamentu. „Zabraliśmy głos, aby zaproponować wszystkim katolikom chwilę refleksji, ale nie dążymy do klerykalizacji głosowania i wierzymy, że każdy obywatel w sumieniu może sam zdecydować w odpowiedni sposób”.
Jednak arcybiskup Strasburga ks. Luc Ravel ogłosił w Wielki Piątek, że zagłosuje na… Emmanuela Macrona. Na antenie France Info duchowny był pierwszym biskupem, który publicznie „oddał” swój głos. Biskup Ravel uzasadnił swój wybór tym, że Macron „jest bardziej zdolny do jednoczenia niż Marine Le Pen”. To zdaje się argument ważniejszy, niż popieranie przez Macrona zabijania dzieci nienarodzonych czy eutanazji.
Jednak hierarchowie Kościoła katolickiego i tak wyróżniali się wśród przedstawicieli innych wyznań. W niedzielę, 17 kwietnia, Protestancka Federacja Francji (FPF) wezwała mniej lub bardziej wyraźnie do przeciwstawienia się Marine Le Pen, ostrzegając, że „zobowiązania FFP mogą być utrudnione w przypadku zwycięstwa Zjednoczenia Narodowego”.
Przywódcy żydowscy i muzułmańscy wezwali bez ogródek do poparcia Emmanuela Macrona. Naczelny rabin Francji Haïm Korsia stwierdził w oświadczeniu opublikowanym 13 kwietnia w mediach społecznościowych wraz z żydowskim Konsystorzem Centralnym, że wsparcie ustępującego prezydenta jest jedynym rozwiązaniem, które „zagwarantuje zachowanie republikańskich zasad, takich jak wartości humanistyczne propagowane przez judaizm”.
Sugerował nawet, że wygrana Marine Le Pen oznacza „bezpośrednie ataki na praktyki religijne Żydów i muzułmanów”. Chodzi tutaj o sprzeciw Le Pen wobec praktyk uboju rytualnego w imię dobrostanu zwierząt.
Ze strony islamu rektor Wielkiego Meczetu w Paryżu i Rassemblement des Musulmans de France (RMF) wystąpił 15 kwietnia z apelem o wsparcie Emmanuela Macrona w drugiej turze. To był ważny głos, bo w I turze muzułmanie masowo zagłosowali na lewaka Jean-Luca Melenchona.
Rektor dodał, że wrzucenie pustej koperty lub wstrzymanie się od głosu „nie są realnymi rozwiązaniami, ponieważ wzmocniłyby Marine Le Pen”. Muzułmanie są nawet gotowi zapomnieć Macronowi ustawę o „separatyzmie islamskim”, wprowadzoną po zamordowaniu przez terrorystę islamskiego nauczyciela.
Na tym tle postawa Kościoła katolickiego mocno się wyróżnia, a nawet jest pewnym aktem społecznej odwagi. Episkopat przyjął jednak taką samą postawę, jak w 2017 roku.
Przypomnijmy jednak, że jeszcze w w 2002 roku wzywał do „zablokowania prezydentury Jean-Marie Le Pena”, który był rywalem Jacquesa Chiraca.
Źródło: Famille Chretienne








