
Katastrofy w kopalniach Pniówek i Zofiówka bada Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Rozpoczęły się pierwsze przesłuchania świadków tragicznych wydarzeń na Śląsku. Na czwartek zaplanowano także ostatnie sekcje zwłok ofiar z kopalni Zofiówka.
Wiadomo już, że w co najmniej kilku przypadkach do ustalenia tożsamości ofiar niezbędne będą badania DNA. To górnicy z kopalni Zofiówka.
Z informacji uzyskanych przez reportera RMF FM wynika, że gliwicka prokuratura postanowiła, że identyfikacji nie muszą dokonywać osoby z najbliższej rodziny.
Rozpoczęły się już pierwsze przesłuchania świadków. Dotyczą one wypadku w kopalni Pniówek. Obecnie prokuratura m.in. zbiera i analizuje dokumentację. Wypadki będzie wyjaśniał także Wyższy Urząd Górniczy.
W wypadkach w kopalniach Pniówek i Zofiówka zginęło 18 górników. Siedmiu kolejnych nadal nie odnaleziono. Ich poszukiwania zostały jednak wstrzymane z powodu skrajnie trudnych warunków pod ziemią. W czwartek doszło tam bowiem do kolejnych wybuchów, w których poturbowani zostali ratownicy górniczy.
Wypadek z Zofiówce był drugą katastrofą, która wstrząsnęła w ubiegłym tygodniu społecznością Górnego Śląska i całego kraju. Zaledwie trzy dni wcześniej, w środę, w należącej również do JSW pobliskiej kopalni Pniówek doszło do wybuchów metanu.
Do formalnego zakończenia akcji ratowniczej w kopalni Pniówek w Pawłowicach potrzeba co najmniej kilkunastu godzin. W ubiegłym tygodniu doszło tam do wybuchu metanu. W wyniku eksplozji śmierć poniosło 8 górników. Dwudziestu kolejnych wciąż przebywa w siemianowickiej „oparzeniówce”, a stan jednego z nich jest skrajnie ciężki.
Pod ziemią ratownicy wciąż budują tamy przeciwwybuchowe. Zostały już zalane specjalną cementowo-mineralną substancją. Ta sama procedura ma być także zastosowana w przypadku otworu używanego do przewietrzania jednego z wyrobisk.
Następnym etapem akcji będzie zamknięcie specjalnych włazów w tamach przeciwwybuchowych. „Wtedy rejon ściany – gdzie doszło do wybuchu – zostanie odizolowany od pozostałej części kopalni. Następnie trzeba będzie czekać 12 kolejnych godzin i sprawdzić stężenie metanu w odciętym rejonie. Dopiero gdy spadnie ono poniżej ośmiu procent – najprawdopodobniej – będzie można zakończyć akcję ratowniczą w kopalni Pniówek” – donosi rmf24.pl.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Źródła: rmf24.pl/NCzas