Frank Langella, Facepalm Źródło: WikiMedia, Pixabay
Frank Langella, Facepalm Źródło: WikiMedia, Pixabay
REKLAMA
Rolą w serialu „The Fall of the House of Usher” Frank Langella chciał pożegnać się z aktorstwem. Niestety – przez absurdy towarzyszące początkowi drugiej dekady XXI wieku – aktor został zmuszony do odejścia z obsady w atmosferze skandalu.

– Zostałem skasowany – tak po prostu, pisze Langella. Nad zwolnieniem aktora unosiła się taka atmosfera skandalu, jakby co najmniej zgwałcił kogoś na planie. Okazuje się jednak, że powód usunięcia go z obsady był absurdalny.

– 14 kwietnia zostałem zwolniony przez platformę Netflix za coś, co zostało uznane za nieakceptowalne zachowanie na planie. Moim pierwszym odruchem była próba znalezienia winnego, kontratak i zemsta – opisuje dalej aktor.

REKLAMA

Dalej Langella opisuje, co się stało:

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

– Grałem główną rolę Rodericka Ushera w klasyku Edgara Allana Poego „The Fall of the House of Usher” zekranizowanym w formie ośmioodcinkowego serialu Netfliksa. To wspaniała rola, którą uważałem za swój łabędzi śpiew. Okazało się to jednak zadziwiająco prorocze.

25 marca tego roku grałem scenę miłosną z aktorką wcielają się w moją młodą żonę. Oboje byliśmy całkowicie ubrani. Siedziałem na kanapie, ona stała przede mną. Reżyser krzyknął „cięcie”. „On dotknął mojej nogi”, powiedziała aktorka. „Nie było tego w scenopisie”. Następnie odwróciła się i opuściła plan, a za nią podążyli reżyser i osoba będąca konsultantem do spraw intymności. Chciałem iść za nią, ale poproszono mnie, bym „dał jej trochę przestrzeni”. Czekałem około godziny, po czym powiedziano mi, że aktorka nie wróci na plan i dzień zdjęciowy jest skończony.

Później rozpoczęto śledztwo w tej sprawie – jakby naprawdę stało się coś poważnie złego. – „Przed kręceniem sceny 25 marca”, powiedziała przepytująca mnie osoba, „nasz koordynator intymności zasugerował, gdzie powinien pan trzymać ręce. Dowiedzieliśmy się, że uznał pan to za absurdalne”. Przyznałem, że tak, i że wciąż tak uważam. To była scena miłosna przed kamerą. Reglamentowanie ułożenia dłoni wydaje mi się absurdalne. Podkopuje instynkt i spontaniczność – opisuje aktor.

Langella wylicza niektóre z wystosowanych pod jego adresem zarzutów: – 1) Opowiedział niestosowny żart, 2) czasami mówił do mnie „kochanie” lub „złotko”, 3) przytulał mnie lub dotykał mojego ramienia. „Nie możesz tego robić, Frank”, powiedział mi nasz producent. „Nie możesz żartować. Nie możesz dotykać. To nowy porządek”.

– Odrzucono moją prośbę spotkania z aktorką. Reżyserzy i producent przestali odpowiadać na moje maile i telefony. Pół godziny po moim zwolnieniu wystosowano oficjalny list do ekipy i wysłano informację prasową. Ja i moi przedstawiciele nie dostaliśmy okazji, by skomentować sprawę ani mieć wkład w kształt narracji – opisuje dalej Langella.

– Cancel culture to antyteza demokracji. Powstrzymuje rozmowę i dyskusję. Ogranicza naszą zdolność do słuchania, mediowania i wymiany przeciwnych poglądów. A co najbardziej tragiczne, unicestwia ocenę moralną. To nie w porządku. To niesprawiedliwe. To nie po amerykańsku – stwierdza aktor.

Źródło: Deadline

REKLAMA