REKLAMA

Pod koniec 2021 roku Komisja Europejska przedstawiła propozycję dyrektywy w sprawie minimalnego opodatkowania grup międzynarodowych. Eurokraci postulują efektywny podatek dochodowy od osób prawnych w wysokości 15 proc. w przypadku dużych grup przedsiębiorstw! Może mieć to katastrofalne skutki dla firm działających w Unii Europejskiej.

Przeciwko planowanej dyrektywie opowiedziało się dziesięć wolnorynkowych europejskich think tanków. Poza Forum Obywatelskiego Rozwoju są to także: European Policy Information Center (niezależna sieć dziewięciu europejskich think tanków z siedzibą w Brukseli), Lithuanian Free Market Institute, belgijski European Centre For International Political Economy, włoski Istituto Bruno Leoni, słowacki Inštitút ekonomických a spoločenských analýz, szwedzkie TIMBRO i Free Trade Europa, bułgarski Institute for Market Economics i francuski Institut Economique Molinari.

REKLAMA

23 marca br. wymienione organizacje podpisały oświadczenie precyzujące ich stanowisko w tej sprawie.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Unijna dyrektywa wprowadziłaby minimalny efektywny podatek dochodowy od osób prawnych w wysokości 15 proc. w przypadku dużych grup przedsiębiorstw. Propozycja ta wynika z oświadczenia OECD w sprawie dwufilarowego rozwiązania wyzwań podatkowych wynikających z cyfryzacji gospodarki, której celem jest ograniczenie globalnej konkurencji podatkowej pomiędzy krajami w zakresie podatku dochodowego od osób prawnych oraz w celu zachowania wpływów podatkowych w państwach, gdzie funkcjonują wysokie stawki podatkowe. Według OECD, następuje wzrost niepewności podatkowej spowodowany przez kraje, które jednostronnie wykorzystują globalizację i cyfryzację, aby u siebie zmniejszyć obciążenia fiskalne.

Jak to rozumieć? Z pomocą przychodzi oświadczenie wspomnianych think tanków, w którym czytamy, że chociaż cyfryzacja i rosnąca rola aktywów niematerialnych w tworzeniu wartości wymagają przebudowy tradycyjnego modelu CIT, to nowa dyrektywa ma na celu ochronę dochodów z tego podatku, zamiast dążyć do bardziej efektywnych form opodatkowania. Ponadto nowe przepisy podnoszą obawy dotyczące suwerenności państw członkowskich w zakresie ustalania stawek podatkowych i równowagi między opodatkowaniem bezpośrednim a pośrednim, a ich wdrożenie może przynieść szereg niezamierzonych negatywnych konsekwencji.

Projekt dyrektywy wprowadza dwie regulacje. Pierwsza nakłada na podmiot dominujący podatek wyrównawczy od dochodów podmiotów wchodzących w jego skład opodatkowanych stawką poniżej 15 proc. Z drugiej regulacji wynika, że jeśli nie ma możliwości zastosowania tej pierwszej zasady (np. gdy kraj jednostki dominującej działającej poza UE nie stosuje tej zasady), to podatek wyrównawczy zostanie przeniesiony do innych jurysdykcji, w których grupa prowadzi działalność.

Wzrost biurokracji, zmniejszenie suwerenności i konkurencyjności

Oświadczenie wymienia cały szereg negatywnych konsekwencji takiego rozwiązania.

Po pierwsze: dyrektywa odebrałaby państwom członkowskim suwerenność w określaniu stawek podatkowych i równowagi pomiędzy opodatkowaniem bezpośrednim a pośrednim. Sama OECD w jednej ze swoich publikacji ocenia, że nie ma powodu, aby różne kraje miały ten sam system podatkowy, ponieważ poziom i struktura podatków są decyzjami politycznymi rządów krajowych. A jeśli konkurencja podatkowa zostanie ograniczona, to zmniejszy to presję wywieraną na budżety krajowe i spowoduje mniej efektywne wydatkowanie z budżetu.

Po drugie: nowe przepisy osłabią otwartość na zmiany i proinwestycyjną politykę podatkową. A to dlatego, że kraje, które wprowadzą system odroczonego podatku dochodowego, napotkają więcej ograniczeń w porównaniu z krajami, które już taki system mają (Estonia, Łotwa). W rezultacie utrudniłoby to inwestycje w krajach słabiej rozwiniętych, które starają się dogonić postęp technologiczny i wzrost wydajności.

Po trzecie: poza koniecznością utrzymania większych obciążeń administracyjnych mniejsze kraje poniosą największe straty w zakresie konkurencyjności. A to dlatego, że nie mogąc przyciągnąć inwestorów ofertą dużego rynku, teraz stosują przyjazne dla biznesu zasady CIT i niższą stawkę CIT, a dyrektywa to uniemożliwi.

Po czwarte: wdrożenie dyrektywy o minimalnym podatku będzie wiązało się ze znacznym rozszerzeniem przepisów administracyjnych, procedur i biurokracji. Złożoność regulacji będzie wyzwaniem dla prawodawców i administracji podatkowych. Wdrażanie zasad i monitorowanie ich przestrzegania w sposób przejrzysty, dokładny i spójny będzie wymagającym zadaniem. Nałoży to szczególnie uciążliwe obciążenie na małe kraje dysponujące mniejszymi zasobami i mniejszymi administracjami podatkowymi. Mimo że małe kraje mają mniej firm, które zostaną dotknięte nowymi przepisami, i znacznie mniejsze perspektywy przychodów, będą one musiały stworzyć rozbudowaną infrastrukturę prawną i administracyjną, żeby firmy mogły się do nich dostosować. Aby przestrzegać dyrektywy, firmy będą musiały obliczać efektywne stawki podatkowe płacone w każdej jurysdykcji, w której prowadzą działalność. Będzie to wymagało równoległego rozliczania według nowych zasad, ponieważ koszty kwalifikowane, przychody i podatki będą różnić się od przepisów krajowych. Ta równoległa księgowość oznacza dodatkowy czas i zasoby, które zmniejszą ogólną produktywność firm i całej gospodarki.

Po piąte: dyrektywa może wywołać niepewność prawną dla krajów posiadających preferencyjne systemy CIT mające zastosowanie do inwestycji określonego rodzaju lub w określonych lokalizacjach. Niektóre państwa nie stosują podatku dochodowego od osób prawnych w przypadku projektów inwestycyjnych, które spełniają z góry określone kryteria. Takie projekty są uzależnione od podpisanej umowy pomiędzy inwestorem a rządem krajowym i mają określone ramy czasowe, znacznie wykraczające poza planowany harmonogram wdrożenia dyrektywy. Pozostaje pytanie, w jaki sposób uzasadnione interesy przedsiębiorstw, które dokonały inwestycji i zaciągnęły zobowiązania w niektórych jurysdykcjach ze względu na zerową stawkę podatku lub inne zachęty, będą chronione, jeżeli te przedsiębiorstwa będą objęte zakresem dyrektywy.

Po szóste: dyrektywa ma na celu zapewnić, że międzynarodowe korporacje płacą „godziwą część podatku”. Problem polega na tym, że nie zawiera definicji tej „godziwej części podatku”. Z ogólnej retoryki można wywnioskować, że przedsiębiorstwo, które w pogoni za wyższym zwrotem z inwestycji przenosi część swojej działalności do jurysdykcji, która oferuje niższą stawkę podatku CIT, jest uważane za prowadzące „nieuczciwą” działalność. Jeżeli pojęcie „godziwej części” jest oparte na takim podejściu, może w dłuższej perspektywie wydawać się sprzeczne z obowiązującą w UE zasadą swobody przepływu kapitału. Podobnie jeśli kraj ma system podatkowy, który stosuje niską efektywną stawkę podatkową od oszczędności biznesowych, ponosi odpowiedzialność za erozję podstaw opodatkowania innych krajów. W tym kontekście warto przypomnieć niedawne badanie zlecone przez Parlament Europejski, w którym stwierdza się, że „państwa członkowskie mają szerokie pole manewru w kształtowaniu struktury stawek podatku od osób prawnych w sposób, który ma wyłącznie na celu maksymalizację ich własnego dobrobytu, nawet jeśli odbywa się to ze szkodą dla innych państw członkowskich”, sugerując, że współpraca, a nie konkurencja, zmaksymalizowałaby ogólny dobrobyt państw członkowskich. Tak więc jurysdykcje o niskim CIT nie powinny być obwiniane o potencjalnie niższe dochody podatkowe w jurysdykcjach o wysokich podatkach dochodowych. Ten sam argument można wysunąć przeciwko krajom, które nakładają niesprawiedliwie wysokie stawki na dochody przedsiębiorstw: czyniąc to, pogarszają środowisko inwestycyjne i zmuszają firmy do przeniesienia się do krajów, które stosują niższą efektywną stawkę tego samego podatku. Pokazuje to, że obwinianie jurysdykcji o niskich podatkach i przedsiębiorstw maksymalizujących zysk za rzekomą utratę dobrobytu krajów o wysokich podatkach jest dyskusyjne i nie do przyjęcia jako uzasadnienie polityczne.

Propozycja napisana na kolanie?

Po siódme: w uzasadnieniu do dyrektywy brakuje kompleksowej oceny jej skutków. W szczególności Komisji Europejska argumentuje, że nie jest potrzebna oddzielna ocena wpływu, ponieważ OECD przeprowadziła ocenę wpływu globalnego minimalnego podatku dochodowego od osób prawnych. Istnieją jednak istotne różnice między polityką zawartą w ocenie wpływu OECD a propozycją Komisji Europejskiej. Przede wszystkim ocena skutków OECD dotyczy minimalnej stawki podatku na poziomie 12,5 proc., podczas gdy dyrektywa proponuje 15 proc. Poza tym skutki różnych ulg podatkowych mogą być różne, a OECD sugeruje specjalny odpis na amortyzację, podczas gdy dyrektywa UE proponuje inne ulgi. Ponadto KE nie przedstawiła żadnej oceny wpływu scenariusza, w którym państwa członkowskie UE wprowadzają podatek minimalny, podczas gdy inne kraje, które podpisały porozumienie OECD – nie. Scenariusz ten wyraźnie postawiłby europejskie przedsiębiorstwa w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej. Co więcej, zakres unijnej dyrektywy znacznie wykracza poza ustalenia uzgodnione w OECD. Jest bardzo prawdopodobne, że wpłynie to na działalność gospodarczą, ale nie przedstawiono żadnych szacunków, które by to omawiały. Bez odpowiedniej oceny skutków wdrożenie dyrektywy prawdopodobnie narazi przedsiębiorstwa na ryzyko i stworzy niepewność, która zaostrzy sytuację wynikającą z obecnego kryzysu geopolitycznego.

Wiadomo, że klasyczny CIT hamuje wzrost gospodarczy, zniechęcając i zmniejszając inwestycje, a w konsekwencji wydajność pracy, co oznacza niższe płace dla pracowników. Tymczasem, jak czytamy w oświadczeniu wolnościowców, proponowane przepisy jeszcze bardziej skomplikowałyby obecny system podatkowy dla przedsiębiorstw i nie przyniosłyby trwałego rozwiązania, ponieważ podatek CIT, z całą złożonością obliczeń i regulacji, jest najmniej odpowiednim sposobem harmonizacji podstawy opodatkowania i zwiększenia dochodów publicznych. Bardziej rozsądnym i niezawodnym podejściem byłaby fundamentalna reforma opodatkowania przedsiębiorstw, która przesunęłaby podstawę opodatkowania z zysków finansowych na konsumpcję i zanieczyszczenie, tj. alternatywy mniej szkodliwe dla wzrostu gospodarczego. Zdaniem sygnatariuszy oświadczenia, państwa członkowskie powinny mieć możliwość zachowania elastyczności w przyjmowaniu odroczonego modelu CIT bez dodatkowych ograniczeń. W szczególności mniejsze i słabiej rozwinięte państwa członkowskie powinny mieć prawo do stosowania prorozwojowych modeli podatku CIT lub zachęt podatkowych niezbędnych do utrzymania odpowiedniego poziomu inwestycji prywatnych.

Tomasz Cukiernik


REKLAMA