Skorpion. Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Skorpion. Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
REKLAMA

Mniejsze gatunki skorpionów i te posiadające mniejsze szczypce mają silniejszy jad w porównaniu z większymi gatunkami wyposażonymi w mocne i rozbudowane narządy chwytne – czytamy na łamach pisma „Toxins”.

Autorami odkryci są naukowcy z Ryan Institute należącego do National University of Ireland w Galway. Jak sami żartują, przetestowali oni prawdziwość teorii z filmu „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”, głoszącej, że najniebezpieczniejsze są małe skorpiony i że „jeśli chodzi o skorpiony, to im większego spotkasz, tym lepiej dla ciebie”.

Okazało się, że jest to prawda.

REKLAMA

Badacze przeanalizowali w sumie 36 gatunków skorpionów. Stwierdzili, że faktycznie większe gatunki charakteryzują się słabszym jadem i spotkania z nimi są zdecydowanie mniej nieprzyjemne. Na przykład najmniejszy uwzględniony w analizie brazylijski żółty skorpion (Tityus serrulatus) ma jad ponad 100 razy silniejszy niż największe z badanych gatunków, takie jak skorpion skalny (Hadogenes paucidens).

Jednak nie tylko rozmiar ciała okazał się być istotnym parametrem przy określaniu „siły rażenia” skorpionów. Według ustaleń naukowców równie ważnym wskaźnikiem ich mocy jest rozmiar samych szczypiec, czyli elementów, którymi zakończone są przednie odnóża skorupiaków. Przykładowo: jad gatunku posiadającego bardzo małe szczypce – południowoafrykańskiego skorpiona gruboogoniastego (Parabuthus transvaalicus) – jest ponad 10 razy silniejszy w porównaniu z gatunkami wyposażonymi w najpotężniejsze szczypce, m.in. izraelskim złotym skorpionem (Skorpion mauru).

„Oczywiście nasze badanie to nie tylko zabawna, nawiązująca do filmu ciekawostka. Potwierdzony przez nas wzorzec może mieć ważne implikacje medyczne” – mówi dr Kevin Healy, zoolog oraz główny autor publikacji.

Naukowiec podkreśla, że chociaż skorpiony używają do obrony i polowania zarówno kolca jadowego, jak i chwytnych szczypiec, istnieje ewolucyjny kompromis między tymi dwoma rodzajami „broni”. „Energia użyta do wytworzenia większych szczypiec oznacza, że zostało jej mniej do produkcji arsenału chemicznego” – tłumaczy. To powoduje, że większe skorpiony, które w walce mogą wykorzystywać swój rozmiar fizyczny, są mniej zależne od jadu. I odwrotnie: najmniejsze osobniki w procesie ewolucji wykształciły silniejszy jad, ponieważ tylko on dają im przewagę w walce.

„Kiedy weźmiemy pod uwagę najpotężniejsze i najniebezpieczniejsze jady skorpionów, okaże się, że są one kojarzone z gatunkami takimi jak Leiurus quinquestriatus (po angielsku zwany deathstalkerem – przyp. PAP), które są stosunkowo małe. W przeciwieństwie do nich największe gatunki, chociażby skorpiony skalne, mają jad, który powoduje jedynie niewielki ból” – mówi Healy.

Prawdziwy ARMAGEDON! Inwazja skorpionów

Inna autorka badania dr Alannah Forde dodaje: „Nie tylko stwierdziliśmy, że spotkania z większymi skorpionami są dla nas zdecydowanie bezpieczniejsze, ale też odkryliśmy, że poziom zagrożenia ze strony skorpiona można ocenić także na podstawie jego szczypiec. Można śmiało stwierdzić, że gatunki hojnie wyposażone przez naturę polegają właśnie na tych mocarnych zakończeniach odnóży, a nie na stosunkowo słabym jadzie”.

Autorzy przypominają, że ukąszenia przez skorpiony są globalnym problemem zdrowotnym: co roku dochodzi do około miliona przypadków w skali świata (i kilku tysięcy zgonów). Na szczęście bardzo niewiele, bo jedynie 25-30 spośród ponad 2000 gatunków skorpionów, jest śmiertelnych dla człowieka.

Dlatego identyfikacja gatunków związanych z użądleniem ma kluczowe znaczenie dla sposobu leczenia i oceny zagrożenia. Znajomość zasady „im większy, tym lepszy (dla człowieka)” może okazać się więc bardzo pomocna w praktyce medycznej.

„Większość osób hospitalizowanych z ciężkimi objawami po użądleniu przez skorpiony to dzieci poniżej 15. roku życia. Identyfikacja odpowiedzialnego za ukąszenie gatunku jest niezbędna do wdrożenia prawidłowego leczenia. Prosta zasada ’większy znaczy łagodniejszy’ może być pierwszym krokiem w kierunku skuteczniejszego ratowania życia” – podsumowuje współautor badania dr Michel Dugon.

NCzas/PAP

REKLAMA