
Władze Rosji chcą zmusić taksówkarzy i korporacje taxi do przekazywania danych pasażerów służbom bezpieczeństwa. Pomysł wiąże się z paranoją służb po ataku na Ukrainę. Zachód mówi o „ograniczaniu swobód obywatelskich”, ale przecież takie rzeczy nie tylko w Rosji…
Według projektu ustawy złożonej w izbie niższej parlamentu, operatorzy taksówek będą musieli przesyłać dane o pasażerach w czasie rzeczywistym do służb bezpieczeństwa (FSB). Z dokumentu sporządzonego przez rząd i opublikowanego w środę 12 maja na stronie internetowej Dumy wynika, że taksówki przywoływane za pośrednictwem aplikacji mobilnych, będą zobowiązane do zapewnienia FSB w czasie rzeczywistym dostępu do swoich baz danych o zamówieniach.
„To bardzo trudny środek do wdrożenia. Ale to nie znaczy, że nie jest to konieczne” – powiedział w rozmowie z agencją Ria Novosti poseł Adalbi Czchagoczew, członek komisji ds. bezpieczeństwa i walki z korupcją Dumy Państwowej. Wyjaśnił, że to kwestia „bezpieczeństwa narodowego”.
Do tej pory FSB też mogła pozyskiwać takie informacje, ale musiała składać formalny wniosek. Firmy miały 30 dni na odpowiedź. Teraz mają mieć bieżący wgląd w to, kogo taksówkarz wiezie.
Pomysł został przedstawiony jeszcze pod koniec marca przez rosyjskie Ministerstwo Transportu. Taka iniwgilacja spotyka się jednak także z krytyką. Okazuje się, że FSB bliżej do starych praktyk sowieckich, kiedy już np. komuniści chińscy pozyskują takie dane w sposób bardziej subtelny, mając swoje „oryginalne” technologie szpiegowania ludzi.
Źródło: Le Figaro/ AFP








