
SPD jest częścią koalicji rządowej, a jej członek Olaf Scholz kanclerzem. Tymczasem socjaldemokraci tracą wyraźnie na popularności. W najbliższą niedzielę 15 maja, Niemcy czekają wybory w Nadrenii Północnej-Westfalii i może to być kolejny dowód erozji tej partii.
W ubiegłym tygodniu w Szlezwiku-Holsztynie SPD straciła 11% głosów, które poszły na konto opozycyjnej obecnie CDU.
Głosowanie w Nadrenii Północnej-Westfalii będzie bardzo ważnym sprawdzianem, bo to duży i najbardziej zaludniony kraj związkowy, liczący ponad 17 milionów mieszkańców.
Komentatorzy mówią o pierwszym prawdziwym teście rządu Scholza. Utrata popularności kanclerza to reakcja na politykę rządu w kontekście wojny na Ukrainie.
Mówi się także, że obecny kanclerz to osoba z „charyzmą dyplomowanego księgowego”.
Niemcy są rozczarowani zarówno SPD, jak i wcześniejszymi rządami CDU np. w kwestii pandemii koronawirusa. Efekt – w Szlezwiku-Holsztynie absencja wyborcza wyniosła 40%.
Kryzys polityczny byłby „dodatkiem” do nienajlepszej sytuacji ekonomicznej. Niemcy są całkowicie uzależnione od rosyjskiego gazu i dopiero szukają alternatyw.
Nawet ograniczone sankcje nałożone już na Rosję zaczynają mocno dotykać Niemcy, a inflacja jest tu rekordowa od lat 80.
Źródło: France Info








