Artur Dziambor Źródło: Facebook/Artur Dziambor
Artur Dziambor Źródło: Facebook/Artur Dziambor
REKLAMA
Donald Tusk chce wspólnej listy opozycji w najbliższych wyborach – jesienią 2023 roku. Sytuację na polskiej scenie politycznej skomentował poseł Konfederacji Artur Dziambor. Jak przyznał, jego ugrupowanie „trzyma kciuki”.

Najbliższe wybory parlamentarne w Polsce planowo powinny odbyć się jesienią 2023 roku. Politycy już jednak się do nich przygotowują. Ostatnio z pomysłem utworzenia wspólnej listy totalnej opozycji wyszedł Donald Tusk. Według szefa Platformy Obywatelskiej ma to być sposób na pokonanie partii Jarosława Kaczyńskiego. Jednak poza Koalicją Obywatelską chęci do wspólnego startu nie widać.

– PiS nie jest silniejszy od opozycji. PiS jest silny podziałami na opozycji – stwierdził Donald Tusk. Powołując się na sondaż Ipsos dla OKO.press, w którym to połączone siły opozycji zdobyły 50 proc. poparcia, a PiS 30 proc., szef PO przekonywał, że remedium na wyborcze problemy opozycji jest wspólna lista.

REKLAMA

Tuskowi wtórował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. – Tak, uważam, że powinniśmy się porozumieć i że dużo łatwiej będzie zbudować jedną listę – powiedział.

Jednak z relacji „Super Expressu” wynika, że politycy klubów opozycyjnych są do tego pomysłu nastawieni co najmniej sceptycznie. Część twierdzi też, że przez półtora roku wiele się jeszcze może zmienić, więc nie należy budować teraz strategii wyborczej – a robienie tego na podstawie jednego sondażu oceniają jako „niepoważne”.

Pomysł ten pozytywnie ocenił na Twitterze poseł Konfederacji Artur Dziambor. „Ten wspólny start całej opozycji nie opłaca się tak w 100% nikomu poza Konfederacją, a więc trzymamy kciuki, aby się dogadali” – przyznał polityk.

Źródła: se.pl/Twitter

REKLAMA