Selfie ze słoniem to nie najlepszy pomysł. Przekonali się o tym turyści w Indiach. Foto: Pixabay.com
Słoń - osoba prawna Foto: Pixabay.com
REKLAMA
Słonica Happy, który jest gwiazdą ZOO w nowojorskiej dzielnicy Bronx, stał się przedmiotem sprawy sądowej. Tzw. „obrońcy praw zwierząt” wystąpili o uznanie go za „osobę”. Sprawa została rozpatrzona 18 maja przez Sąd Najwyższy Nowego Jorku.

Werdykt zostanie jednak wydany za kilka tygodni. Sprawa wywołuje jednak dyskusje o prawach zwierząt i ludzi. Happy to imię samicy słonia, gwiazdy zoo w Bronksie, urodzonej na wolności w 1971 roku w Tajlandii.

Tam została schwytana i przewieziona do Stanów Zjednoczonych. Od 1977 roku żyje w ogrodzie zoologicznym.

REKLAMA

W jej sprawie do sądu wystąpiło stowarzyszenie praw zwierząt NHRP, Nonhuman Rights Project, które broni idei, że zwierzęta powinny mieć takie same prawa jak ludzie, bo nie różnic tu gatunkowych.

Prawnicy stowarzyszenia uważają, że „podstawowe potrzeby tego słonia są lekceważone”. Chodzi o to, że na wolności słonie azjatyckie pokonują setki kilometrów i żyją w stadach, a Happy jest zamknięta na małym wybiegu.

Stowarzyszenie domaga się uznania Happy za „osobę prawną” i przyznania jej związanych z tym praw. Jeśli tak się stanie, ma zostać wypuszczona na wolność, chociaż nie w Nowym Jorku, ale w rezerwacie dla słoni.

Sąd wysłuchał już prawników obydwu stron, stowarzyszenia i ZOO w Bronx, które wskazywało, że słonica jest odpowiednio zaopiekowana i zadbana. Wyrok ma zostać wydany w ciągu czterech do sześciu tygodni.

Szansa na to, że Happy zostanie uznana za osobę prawną jest mało prawdopodobna. Sądy już rozpatrywały podobne sprawy. Jeśli tak by się stało, to można spodziewać się setek podobnych pozwów „w imieniu” zwierząt z cyrków, hodowli, a nawet w przypadku zwierząt domowych.

Cała sprawa dotyczy grupy lewaków mówiącej o tzw. dyskryminacji gatunkowej (specyzm), która twierdzi, że ludzie stawiają swoje interesy ponad interesami innych gatunków, podczas gdy te są nam „równe”. Ma to być jeszcze jedna odmiana „rasizmu”, czy „seksizmu”, a zwierzęta stają się kolejną grupą uciśnionych i wykorzystywanych, czyli bazą i usprawiedliwieniem kolejnej rewolucji.

Być może sędziowie z Nowego Jorku jednak nie zwariowali…

Źródło: France Info

REKLAMA