Janusz Korwin-Mikke Źródło: YouTube
Janusz Korwin-Mikke Źródło: YouTube
REKLAMA
Rząd planuje znowelizować ustawę o komercjalizacji i restrukturyzacji PKP. Janusz Korwin-Mikke uważa, że władza zabiera się do zarządzania koleją od niewłaściwej strony.

Rząd ustala właśnie szczegóły programu potocznie nazwanego Kolej Plus. Jego założenie jest takie, by pociągi docierały do wszystkich miejscowości powyżej 10 tys. mieszkańców, które nie posiadają dostępu do połączeń pasażerskich z miastami wojewódzkimi.

A tam, gdzie kolej dociera, ma nastąpić „usprawnienie”.

REKLAMA

Planowane nowe przepisy przewidują też „usprawnienie procesu” wnoszenia przez Polskie Koleje Państwowe SA (PKP) do spółki PKP PLK składników majątkowych, które potrzebne są do prowadzenia działalności dotyczącej zarządzania infrastrukturą kolejową.

Chodzi o umożliwienie PKP SA przekazania PLK linii kolejowych znajdujących się na gruntach o uregulowanym stanie prawnym, ale wymagających przeprowadzenia podziałów nieruchomości.

Początkowo na program Kolej Plus miano przeznaczyć 5,6 mld zł. Wg nowych założeń, będzie to jednak ponad 11 mld zł. W ramach tego nastąpi „dofinansowanie 34 projektów inwestycyjnych”.

Korwin-Mikke o Kolej Plus

Korwin-Mikke zauważył, że powinno się budować kolej po pierwsze szybką, a po drugie tam, gdzie jest ona rzeczywiście potrzebna, gdzie ludzie będą z niej korzystać, gdzie będzie konkurencyjna. Rząd takimi kryteriami jednak się nie kieruje.

W 2008 roku w Chinach postanowiono, żeby koleje jeździły szybciej. Minęło 14 lat, chińskie koleje jeżdżą 350 km/h. W 2025 roku będą jeździły 600 km/h – rozpoczął wystąpienie sejmowe Korwin-Mikke.

Dla porównania, zajrzałem do programu Unii Europejskiej. Przeczytałem ten program kolejnictwa. Jest mowa o nowoczesności, postępie, bezpieczeństwie – i tak dalej. Ani jednego słowa o szybkości… nie, było jedno. Trzeba ograniczyć prędkość pociągów – kontynuował prezes partii KORWiN.

Europa jest zaściankiem, jest skansenem, a my jesteśmy ciasnym podwórkiem tego skansenu. Zamiast myśleć o budowie kolei, która jeździ 300 km/h, to zastanawiamy się, który kawałek ziemi przekazać z PKP do PLK. I to będzie główne zajęcie przez najbliższe dwa lata spółek, które w Polsce zajmują się kolejami – uważa poseł Konfederacji.

Polityk ubolewa, że koleje w Polsce nie działają na zasadzie komercyjnej.

Polskie koleje powinny działać na zasadzie komercyjnej, a tymczasem już na początku (ustawy – red.) mamy słowo: dokapitalizować. W tej chwili buduje się koleje po to, żeby brać łapówki za to i za tamto, na przykład w formie głosów wyborczych, spełniać życzenia ludności. „Załatwia” się linie kolejowe, które są zupełnie nieopłacalne – wskazywał.

Jechałem pociągiem na trasie, o ile pamiętam, Nowy Sącz-Kraków. Ten pociąg był niemal całkowicie pusty. Takie pociągi niestety jeżdżą. Z całą pewnością ktoś się domagał, żeby nie likwidować połączenia, żeby dalej to jeździło ku ogólnej radości ludzi – zwracał uwagę.

Póki nie będzie wolnego rynku, póki linie kolejowe nie będą padały, to nie ma sensu. Musimy zamykać linie kolejowe, które są niepotrzebne. Sensowne są linie kolejowe jeżdżące 300 km/h. Linie jeżdżące 70 km/h są po prostu nonsensem i ludzie z tego korzystać nie będą. Trzeba je pozamykać. Trzeba mieć jasną wizję, jak powinna wyglądać kolej konkurująca z samolotami – podsumował Korwin-Mikke.

REKLAMA