Protest Ujgurów wobec polityki Chin w Berlinie. Fot. Wikipedia
Protest Ujgurów wobec polityki Chin w Berlinie. Fot. Wikipedia
REKLAMA

Niemiecki naukowiec Adrian Zenz otrzymał dokumenty z „anonimowego źródła”, które mówią o rzeczywistości życia mniejszości Ujgurów w komunistycznych Chinach. Prawdopodobnie chodzi o kradzież pewnych danych, które jednak rozbijają narrację chińskiej propagandy.

Akta mogą należeć do chińskiej policji. Są w nich tysiące zdjęć zatrzymanych Ujgurów, w tym kobiet, nieletnich i osób starszych. Rzucają światło na prawdziwe życie ujgurskich muzułmanów w Sinciangu.

Dokumenty te zostały po weryfikacji opublikowane we wtorek 24 maja przez 14 międzynarodowych mediów. Data nie jest przypadkowa, bo Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Michelle Bachelet, rozpoczyna długo oczekiwaną wizytę w tym regionie Chin.

REKLAMA

Pekin zawsze zaprzeczał istnieniu u siebie obozów koncentracyjnych dla Ujgurów, mówił o „kłamstwie stulecia” i twierdził, że takie miejsca są w rzeczywistości „ośrodkami szkolenia zawodowego” mającymi na celu deradykalizację ludzi skuszonych islamizmem lub separatyzmem.

Opublikowane we wtorek dokumenty dowodzą, że rzeczywistość jest inna. Ponad 2800 ujęć zatrzymanych robi wstrząsające wrażenie. Między innymi znajduje się na nich Zeytunigul Ablehet, 17-letnia dziewczyna aresztowana za… wysłuchanie zakazanej przemowy. Jest 16-letni Bilal Qasim skazany za znajomość z osobami podejrzanymi. Jest najstarsza na liście 73-letnia Anihan Hamit.

Na zdjęciach widać strażników z pałkami, więźniów zakutych w łańcuchy. Pisemne dokumenty mówią o wsparciu represji przez najwyższe władze ChRL. Jest tam m.in. przemówienie przypisywane MSW i szefowi policji Zhao Kezhi z 2018 r.

Mówi, że prezydent Xi Jinping nakazał rozbudowę takich ośrodków. Wyjaśnia, że co najmniej dwa miliony ludzi w południowym Sinciang jest „pod poważnym wpływem myśli ekstremistycznej”.

Jest też inny dokument z 2017 roku, w którym jest mowa o rozkazie dla strażników, by strzelać i zabijać każdego, kto próbowałby uciec oraz o tym, by „ściśle monitorować wierzących”.

Pekin kategorycznie odrzucił ustalenia Adriana Zenza. Według Chin to tylko „najnowszy przykład oczerniania Xinjiangu przez siły antychińskie”.

Źródło: AFP

REKLAMA