Pies Źródło: Pixabay
Pies Źródło: Pixabay
REKLAMA
Kilka tygodni po nieudanej próbie zajęcia ukraińskiej stolicy szczątki rosyjskich żołnierzy wciąż są odnajdywane w wioskach i wokół wiosek pod Kijowem, przez które przechodzili lub które czasowo zajęli – podaje w środę stacja BBC.

BBC opisuje zdarzenie ze wsi Zawaliwka, gdzie psy zaczęły zajadle kopać w pewnym miejscu w lesie. Mieszkańcy powiadomili o tym władze, a przybyła na miejsce ukraińska ekipa wojskowa w białych kombinezonach ochronnych po ostrożnym usunięciu wierzchniej warstwy ziemi odkryła płytko zakopane ciało mężczyzny, twarzą w dół z dziwnie poskręcanymi pod sobą nogami.

Jego mundur jasno wskazywał, że był to rosyjski żołnierz.

REKLAMA

Z grobu w lesie ciało zostało przewiezione do pociągu-chłodni na obrzeżach Kijowa, który obecnie działa jako mobilna kostnica dla rosyjskich zabitych. Białe plastikowe worki są oznaczone numerami, a nie nazwiskami.

Jak podaje BBC, w dniu, w którym byli tam reporterzy stacji, w dwóch wagonach było ich co najmniej 137.

Ukraińcy próbują zidentyfikować zmarłych: przy przywiezionym właśnie ciele zespół kryminalistyczny znalazł dwie karty bankowe oraz odznaki rosyjskiej brygady strzelców zmotoryzowanych. Okazuje się, że zabity z Zawaliwki był młodym, żonatym żołnierzem z Syberii.

– Przynajmniej ten ma szansę wrócić do domu – mówi odpowiedzialny za ustalanie ich tożsamości.

Ale jak wskazują Ukraińcy, Rosja wcale nie wykazuje zainteresowania odzyskaniem zwłok. BBC przywołuje hasło, którym Rosja się dumnie posługuje: „Nie porzucamy swoich” i które było jednym z uzasadnień napaści na Ukrainę, bo jak wyjaśniał prezydent Władimir Putin, rosyjskojęzyczna ludność potrzebowała ochrony.

I dodaje, że to hasło najwyraźniej nie ma zastosowania do rosyjskich żołnierzy.

– Ciała, które znaleźliśmy, pokazują, że (Rosjanie) traktują ludzi jak śmieci, jak mięso armatnie. Nie potrzebują swoich żołnierzy. Rzucają ich tutaj, wycofują się i zostawiają ciała – powiedział BBC płk Wołodymyr Liamzin. Dodaje, że do tej pory udało się dokonać jednej wymiany. – Jesteśmy gotowi oddać ich wszystkich, chcemy, aby nasi polegli też wrócili. Pukamy do wszystkich drzwi, ale nie ma odpowiedzi, nie ma dialogu – mówi.

Nie wiadomo, jak doszło do porzucenia młodego żołnierza w lesie. Mieszkańcy Zawaliwki mówią, że w tym czasie ukrywali się głównie w piwnicach przed ostrzałem – przypuszczają, że został ranny i zgubił się, gdy jego oddział został zmuszony do odwrotu.

BBC dodaje, że takich przypadków jest znacznie więcej – w przy drodze prowadzącej z Zawaliwki do sąsiedniej miejscowości w marcu odkryto zwłoki 10 innych rosyjskich żołnierzy, których jednostka zgubiła drogę i wpadła w zasadzkę. Ich zwłoki rosyjskie wojska też pozostawiły.

Źródło: PAP

REKLAMA