Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
W Charleston, w amerykańskim stanie Wirginia Zachodnia, kobieta zastrzeliła napastnika, który na przyjęciu otworzył ogień z broni półautomatycznej typu AR-15. Policja poinformowała, że nie postawi zarzutów osobie, która uratowała życie wielu ludziom – podała w czwartek agencja AP.

W nocy ze środy na czwartek 37-letni mężczyzna zaczął strzelać do tłumu, który zebrał się przed apartamentowcem w Charleston. Kobieta, która była jednym z gości, wyciągnęła pistolet i zastrzeliła napastnika, po czym wraz z grupą świadków zaczekała na policję.

„Zamiast uciekać (kobieta) zaatakowała i uratowała minionej nocy życie wielu osobom” – powiedział detektyw Tony Hazelett z lokalnej policji.

REKLAMA

Masakra w strefie wolnej od broni

Bronią typu AR-15 posłużył się Salvador Romas, który we wtorek zastrzelił w szkole w Teksasie 19 dzieci i dwoje dorosłych. Wydarzenie miało miejsce w strefie wolnej od broni, gdzie ofiary nie mogły legalnie się bronić.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Zdaniem świadków, których zeznania potwierdzają nagrania wideo, rodzice uczniów przebywających w Robb Elementary School czekali przed szkołą bardzo długo na interwencję policji, podczas gdy napastnik Salvador Ramos dokonywał w jednej z sal masakry.

Escalon przyznał, że od czasu wtargnięcia Ramosa do budynku szkoły do podjęcia przez policjantów interwencji, w rezultacie której został on zastrzelony, „minęło około godziny” chociaż pierwsi funkcjonariusze byli na miejscu już po 4 minutach.

Policjanci mieli jednak „dostać się pod silny ostrzał” – jak powiedział Escalon. Według niektórych świadków, zbyt długo zwlekali przed podjęciem interwencji.

Funkcjonariusz podkreślił, że przebieg interwencji jest obecnie przedmiotem wewnętrznego dochodzenia, które „potrwa wiele dni”.

Źródło: PAP

REKLAMA