Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
W Sejmie odbyła się debata na temat stanu bezpieczeństwa na polskich drogach. Poseł Dobromir Sośnierz zauważył, że liczne działania rządu nie przyniosły poprawy bezpieczeństwa, natomiast uszczupliły portfele kierowców.

Na początku Sośnierz zwrócił uwagę, z jakim opóźnieniem omawiany jest raport na temat bezpieczeństwa na drogach.

Uwaga, omawiamy raport o stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego za rok 2020. Dla widzów z przyszłości – mamy maj 2022 r. Na stronach rządowych jest już dostępny raport za 2021 r., a my omawiamy ten za 2020 r. W tym samym Sejmie, w którym potrafimy uchwalać jakieś unijne plany emisji do 2030 r., w tym samym Sejmie, w którym potrafimy uchwalać przepisy z mocą wsteczną, jak trzeba, w tym samym Sejmie, w którym mamy czas, żeby godzinami dyskutować o tym, kto będzie patronem w kolejnym roku kalendarzowym. Nie mamy czasu odbyć tej debaty w osobnym terminie, bo to właściwie jest już debata, jak ktoś słusznie powiedział, historyczna – rozpoczął na mównicy sejmowej Sośnierz.

REKLAMA

Oczywiście spadek liczby wypadków najprawdopodobniej ma pewien związek z COVID-em. Widać to zwłaszcza w miesiącach np. od marca do czerwca i od października do grudnia, gdzie ten spadek jest wyraźny, ale z drugiej strony wzrost liczby pojazdów był względem np. poprzedniego roku zgodnie z wcześniejszymi tendencjami, więc nie wszystko jest takie oczywiste – kontynuował.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Wyższe mandaty. Skok na kasę, efektów brak

Natomiast co z tym rokiem 2021? Bo panowie już się zdążyli tutaj pochwalić, że to kolejny sukces. Pan poseł Polaczek to już po kilkunastu dniach, chyba 12 stycznia, obwieszczał, że jest sukces po wprowadzeniu wyższych mandatów. Po 11 dniach już się silił na takie statystyki. I co? Wbrew temu, co pani Biejat tu przed chwilą mówiła, w I kwartale 2020 r. było 500 wypadków więcej niż w poprzednim roku w analogicznym okresie. To jak to policzyliście? Jaki jest efekt tych zwiększonych mandatów? Znowu jest to tylko skok na kasę i znowu nie ma żadnych efektów. Populizm penalny i psinco – wskazywał Sośnierz.

Pan poseł Król zachwalał już tutaj, że w 2020 r. już było widać efekty tych zmian wdrażanych w 2021 r. Tu mi się aż przypomniał „Świat dysku” z Terry’ego Pratchett’a. Tam były takie zeszłoroczne winogrona, które się siało w kolejnym roku, a zbierało w poprzednim. Jak zrobiło się z nich wino, to kac był poprzedniego dnia, zanim się wypiło. Trzeba było wypić, żeby się go pozbyć. A więc tu chyba mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem – ironizował.

Zwracam uwagę, że po wprowadzeniu przepisów dotyczących pierwszeństwa dla pieszych w czerwcu wzrosła liczba wypadków, w lipcu był bardzo wyraźny wzrost zabitych, a w przedziale wiekowym od 0 do 14 lat był bardzo wyraźny wzrost uczestników wypadków po stronie pieszych – przytaczał statystyki Sośnierz.

A czy ja czasem nie mówiłem dokładnie tego w styczniu czy w lutym, kiedy te pomysły się pojawiały, przed wprowadzeniem tych przepisów panu Romikowi, który wtedy do nas przyszedł? Czy mu nie opowiadałem dokładnie z autopsji, jak ja pamiętam, jak wprowadzano podobne zmiany przepisów jeszcze w latach 80-tych w Polsce, jak my to rozumieliśmy, że to jest po prostu zaproszenie pod koła, zaproszenie do testowania refleksu kierowców? Czy ja nie mówiłem, że tak będzie? Mówiłem. Teraz macie, czego chcieliście. Doprowadziliście tylko do wzrostu liczby wypadków i skubania kierowców na gigantyczne kary – podsumował poseł Konfederacji.

REKLAMA