Pożar szpitala w Częstochowie. Już dwie ofiary śmiertelne. Znana przyczyna pożaru

Straż pożarna.
Straż pożarna w akcji. Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. PAP
REKLAMA
Zaprószenie ognia przez jednego z pacjentów to prawdopodobna przyczyna środowego pożaru w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Najświętszej Marii Panny w Częstochowie – podała prokuratura, która wszczęła śledztwo w tej sprawie.

W wyniku pożaru zmarło dwóch pacjentów.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek powiedział,, że postępowanie będzie prowadzone pod kątem sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, w wyniku którego zmarła jedna osoba, a druga doznała ciężkich obrażeń.

REKLAMA

Jak dodał prokurator, w odrębnym wątku sprawa będzie badana pod kątem narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez personel placówki. Chodzi o sprawdzenie, czy opieka nad pacjentami była sprawowana we właściwy sposób.

Pożar szpitala w Częstochowie

Pożar wybuchł w środę po południu w jednym z pomieszczeń oddziału neurologii w budynku szpitala przy ul. PCK. Na miejsce przyjechało kilkanaście zastępów ratowniczo-gaśniczych, które szybko ugasiły ogień. Pożar wybuchł w dwułóżkowej sali na trzeciej kondygnacji. Została ona całkowicie spalona.

Prokurator na miejscu przeprowadził oględziny z udziałem biegłego w zakresie pożarnictwa.

„Ze wstępnych ustaleń tych czynności wynika, że prawdopodobną przyczyną tego pożaru było zaprószenie ognia przez jednego z pacjentów, który przebywał na tym oddziale” – powiedział prok. Ozimek. Wszystko wskazuje na to, że pożar powstał od palącego się papierosa.

„Trwają czynności, polegające na zabezpieczeniu dokumentacji, przesłuchiwaniu świadków – pacjentów i personelu medycznego tego oddziału” – powiedział rzecznik prokuratury.

Po pożarze oddział neurologii został wyłączony z użytkowania. 16 leczonych tam pacjentów zostało przeniesionych do innych oddziałów, sześciu kolejnych zostało wypisanych ze szpitala.

Dwóch pacjentów nie przeżyło. Pierwszy, 35-latek dosłownie spłonął żywcem przypięty do łóżka. Z kolei 50-letni mężczyzna ze znacznymi poparzeniami ciała został przetransportowany do specjalistycznej placówki. Zmarł dzień później.

Sekcja zwłok ofiar pożaru zostaną przeprowadzone w przyszłym tygodniu.

REKLAMA