
Szalejąca drożyzna i rekordowa od dekad inflacja bije Polaków po kieszeni. Coraz więcej z nas zaczyna zaciskać pasa. Na czym najbardziej oszczędzamy?
Zgodnie z oficjalnymi danymi GUS inflacja w maju wyniosła 13,9 proc. i jest najwyższa od ćwierćwiecza.
Rząd dodrukował, wrzucił na rynek mnóstwo pustego pieniądza i stwierdził: zobaczymy, co się stanie.
A stało się tak, że ceny rosną jak szalone i zaczyna to odczuwać coraz więcej Polaków. Wojna na Ukrainie dołożyła swoje i mamy pełzającą katastrofę. Rośnie liczba osób, która rezygnuje z zakupu wielu produktów czy usług, ale nie dlatego, że tak chce, lecz dlatego, że zaczyna brakować pieniędzy.
Z „Monitora kryzysowego” – badania pracowni GfK, którego szczegóły podaje „Rzeczpospolita” – wynika, że już co trzecie gospodarstwo domowe żyje od wypłaty do wypłaty lub na koniec miesiąca zaczyna im brakować pieniędzy. W porównaniu z marcem liczba takich gospodarstw zwiększyła się o 3 pkt proc.
– Polacy zaczynają oswajać się z toczącą się wojną, ale nie słabną, a wręcz narastają obawy związane ze skokiem kosztów. O ile w marcu największą obawą konsumentów była właśnie kwestia wojny, to na przełomie kwietnia i maja ponad 90 proc. gospodarstw domowych przyznało, że najbardziej obawia się odpowiednio: rosnących cen żywności, rosnących cen gazu i elektryczności oraz pogarszania się stanu polskiej gospodarki – mówi cytowany przez „Rz” Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.
Tylko 11 proc. gospodarstw domowych wskazało, że są odporni finansowo na inflację.
89. proc. przyznało z kolei, że zaczyna redukować wydatki. Na czym najbardziej oszczędzamy?
– Od 35 proc. wskazujących na podróże do 44 proc. na rozrywce. Pozostałe grupy, jak gaz, elektryczność, ubrania, buty, akcesoria, mieszą się tym przedziale – podaje Mordasiewicz.
Eksperci wskazują, że jesteśmy dopiero na początku drogi spowolnienia.
– Wielu kredytobiorcom raty się niemal podwoiły, duża liczba rodzin i firm może nie być w stanie spłacać zobowiązań, co pociągnie za sobą zmiany w strukturze wydatków – mówi Mariusz Woźniakowski z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.
– Wzrost cen żywności powoduje, że procentowo większa część budżetu musi być przeznaczona na podstawowe potrzeby. Jeśli połączone jest to z rosnącymi zobowiązaniami, to konieczne stają się cięcia w innych wydatkach – dodaje.
Wszystko to prowadzi do realnego ubożenia Polaków…