W Poznaniu odlecieli genderowo, ale zaraza dotrze i do innych

Flaga LGBT. / foto: Pixabay
REKLAMA
Senat Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przegłosował skrajnie genderowy projekt „polityki równościowej i antydyskryminacyjnej”. Rektor uczelni prof. Bogumiła Kaniewska rozpocznie wdrażanie dokumentu, w którym stwierdzono, że zwracanie się do drugiej osoby zgodnie z jej płcią biologiczną jest… formą molestowania.

W tym samym czasie w warszawskim liceum jedno z pomieszczeń zamieniono na „genderową toaletę”. Szaleństwa znane dotąd z USA lub Niemiec błyskawicznie zawitały do Polski – podsumowuje te „nowinki” Instytut Oirdo Iuris.

Dodaje, że przejęcie szkół i uczelni przez radykalne ideologie, zaprowadzenie tam cenzury i wprowadzenie sankcji za głoszenie prawdy to koniec wolnej nauki oraz deformacja umysłów całego pokolenia studentów. Jednak na tym etapie jest jeszcze możliwy skuteczny opór.

REKLAMA

Wykładowcy, doktoranci i studenci poznańskiego uniwersytetu będą zmuszani do stosowania fałszywej nowomowy. Zgodnie z przyjętym dokumentem, w stosunku do osób z zaburzeniami tożsamości płciowej należy używać zaimków i określeń zgodnych z ich subiektywnymi odczuciami, a nie obiektywną płcią biologiczną.

Niepokorni studenci i naukowcy, którzy nie zastosują się do tego dyktatu, staną się przedmiotem postępowań dyscyplinarnych, w których będą odpowiadać za naruszanie zasad „równości i antydyskryminacji”.

Ponad czterdziestu profesorów UAM i dwudziestu doktorów z różnych wydziałów i instytutów, podpisało się pod negatywną opinią na temat projektu. Jej sygnatariusze wyrażają obawę, że jego wdrożenie „pogorszy realne warunki pracy naukowej i dydaktycznej na uczelni, w praktyce ograniczy wolność słowa i badań, a służyć będzie polityce niezgodnej z misją Uniwersytetu”.

To jednak tylko mała część kadry uniwersytetu. Inni popierają ideologiczne szaleństwo, albo milczą z obawy przed utratą pracy lub ewentualnymi postępowaniami dyscyplinarnymi.

Eksperci Instytutu przygotowali już analizę prawną poznańskiej „polityki równościowej i antydyskryminacyjnej”. Pokazuje, że takie rozwiązania naruszają szereg aktów prawa krajowego i międzynarodowego.

Ordo Iuris zapowiada także, że jeśli rektor UAM zdecyduje się wdrożyć ideologiczny dokument, zwrócą się do Ministra Edukacji i Nauki z wnioskiem o stwierdzenie jego nieważności.

Inny przykład to warszawskie liceum im. Jana III Sobieskiego, które przeznaczyło jedno z pomieszczeń na specjalną toaletę dla „osób niebinarnych, transpłciowych i nieokreślających się”. Tutaj także prawnicy przygotowali analizę prawną, w której wykazano, że realizacja tego typu postulatów lobby LGBT to łamanie konstytucyjnie chronionych praw dziecka.

Sprzeciw wobec genderowej „polityki równościowej i antydyskryminacyjnej” UAM jest tym ważniejszy, że w przypadku jej wdrożenia za przykładem poznańskiego uniwersytetu mogą podążyć inne polskie uczelnie – stwierdza Instytut. Takie rzeczy próbowano już wdrażać np. na Politechnice Krakowskiej.

„Chcąc uchronić polskie uniwersytety przed ideologiczną indoktrynacją i cenzurą, we współpracy z Collegium Intermarium, przygotowujemy Deklarację Wolności Akademickiej” – informuje Ordo Iuris.

Organizacja przypomina także – „cały czas czekamy też na to, aż Sejm rozpocznie dalsze procedowanie naszego projektu ustawy, upoważniającej Prezydenta RP do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej i zastąpienia jej przygotowaną przez naszych prawników Konwencją o Prawach Rodziny”.

Zdaje się, że jednak w tym przypadku może być ciężko, bo PiS przerzucił w zamian za „srebrniki” z KPO „wajchę” na kurs genderowy…

Źródło: Ordo Iuris

REKLAMA