Kapitan Państwo i pijani kierowcy. Drakońskie kary nie działają

Kierowca - zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
Szok i niedowierzanie. Drakońskie kary nie zmniejszyły liczby pijanych kierowców na drogach. Jak się okazało, trend jest odwrotny – według statystyk kierowców „pod wpływem” przybyło o ok. tysiąc.

Od 1 stycznia 2022 roku obowiązują drakońskie kary za wykroczenia drogowe. Na celowniku państwa znaleźli się przede wszystkim piraci drogowi i pijani kierowcy. Matematyka jest jednak nieubłagana – statystyki potwierdzają, że „strategia” rządu warszawskiego po prostu nie działa.

Według statystyk Komendy Głównej Policji, na które powołuje się „Rzeczpospolita”, od początku roku – a więc od czasu zaostrzenia kar – kierowców prowadzących samochód w stanie nietrzeźwości było aż o 1 000 więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

REKLAMA

– Kierowcy wciąż nie zdają sobie sprawy z odpowiedzialności materialnej, jaka grozi za jazdę po alkoholu, nie mówiąc o zagrożeniu, jakie stwarzają – ocenił Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Jeśli u kierującego pojazdem wykryte zostanie od 0,2 do 0,5 promila alkoholu we krwi jest on kwalifikowany jako kierowca „po użyciu”, a więc popełnia wykroczenie. Powyżej 0,5 promila jest to „stan nietrzeźwości”, a kierowanie pojazdem traktowane jest jak przestępstwo.

Od stycznia za jazdę po alkoholu stanowiącą wykroczenie grozi od 2,5 do 30 tys. zł grzywny i zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat. Z kolei za takie przestępstwo grozi do 2 lat więzienia oraz od 5 do 60 tys. zł grzywny i do 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów.

Od stycznia do maja 2022 roku policjanci zatrzymali w sumie 35 080 kierujących po alkoholu. Jest to o ok. 1 000 więcej niż w tym samym czasie w 2021 roku.

Co więcej, prowadzących w „stanie nietrzeźwości”, a więc powyżej 0,5 promila alkoholu było 20 515. Oznacza to wzrost o 958 w stosunku do analogicznego okresu w roku poprzednim.

W tej grupie najwięcej kierowców zatrzymano na Śląsku – 2,3 tys. Jednak największy wzrost nastąpił w Małopolsce i Wielkopolsce – o ok. 17 proc.

Na domiar złego, do tej pory kierujący w „stanie nietrzeźwości” stanowili nieco ponad połowę wszystkich kierowców, którzy wsiedli za kółko po alkoholu. Obecnie stanowią oni już ponad 58 proc. Rośnie też liczba niechlubnych „rekordzistów”.

– Nasze alkomaty mają skalę do 4 promili alkoholu. Często, kiedy ktoś wytacza się zza kierownicy, ma więcej – przyznał w rozmowie z rp.pl jeden z policjantów.

– Piją wszystkie grupy zawodowe i, co gorsza, alkohol jest popularny wśród młodych. Piją i jadą, a ci, którzy dużo „trenują”, nawet nie czują, że są mocno odurzeni – wskazał inny.

To, że kary nie działają odstraszająco na nietrzeźwych kierowców, nie jest zaskoczeniem dla psychologa transportu Andrzeja Markowskiego. – To było do przewidzenia. Kara nie jest mechanizmem zmieniającym zachowanie na drodze, zmienić je może tylko edukacja, a także świadomość własnej kondycji i refleksja kierowcy nad tym, dlaczego jest skłonny do łamania norm – wskazał ekspert.

Jego zdaniem zjawisko pijanych kierowców jest pokłosiem „obecnego przyzwolenia na kwestionowanie wszystkich systemów wartości, które od lat istniały, a więc i przepisów ruchu drogowego”.

W podobnym tonie wypowiedział się na ten temat także publicysta Łukasz Warzecha. „Niemożliwe. Znów miałem rację???” – napisał ironicznie.

Źródła: rp.pl/Twitter

REKLAMA