Ciąg dalszy skandali z zamieszkami pod Stade de France na finale LM. Skasowali nagrania…

Ligi Ligi Mistrzów.
Ligi Ligi Mistrzów. (Fot. Pixabay)
REKLAMA
Prestiż Francji mocno ucierpiał podczas finału Ligi Mistrzów na Stade de France pod Paryżem, który miał miejsce 28 maja. W Saint Denis kibice Realu i Liverpoolu byli atakowani, okradani, bici, dochodziło do molestowania seksualnego kobiet. Sprawcami byli młodzi bandyci pochodzący z tych imigranckich przedmieść. Sprawa powraca.

Francuskie MSW początkowo zwalało winę na zwykle krewkich kibiców angielskich, ale liczne filmy w mediach społecznościowych pokazywały rzeczywistych sprawców. Doszło do tego, że Francuzi wysłali nawet policjantów do Liverpoolu i Madrytu, by ci zbierali na miejscu skargi.

Był to jednak blamaż i pojawiły się pytania, czy Francja jest w stanie zorganizować olimpiadę letnią Paris 2024? Politycy prawicowej opozycji mówili o imigranckich strefach bezprawia i proponowali wybudowanie nowego stadiony już… we Francji.

REKLAMA

Teraz okazuje się, że filmy z kamer monitorujących wokół stadionu, które mogły pokazać bardziej całościowo niekompetencję policji i pomóc w ustaleniu sprawców bandyckich zachowań, zostały… skasowane.

Urzędnicy Francuskiej Federacji Piłki Nożnej tłumaczą się, że nagrania z kamer zostały usunięte, ponieważ nie zażądano ich dostarczenia „w ciągu siedmiu dni”, a nie ma obowiązku ich dłuższego przechowywania.

Erwan Le Prévost, jeden z dyrektorów Francuskiego Związku Piłki Nożnej, podczas przesłuchania w czwartek 9 czerwca w Senacie, poinformował, że nagrania z monitoringu stadionu zostały po prostu „zniszczone”. Niektórzy spekulują, że ten sposób chciano ukryć niewygodną prawdę o prawdziwych sprawcach „zadym”, jak i niekompetencji policji. Skasowanie nagrań szeroko komentowano na portalach społecznościowych, ironizowano z „procedur” i potępiano „usuwanie dowodów”.

Senat prowadzi nadal w tej sprawie dochodzenie. Przesłuchiwano m.in. MSW Darmanina, paryskiego prefekta Didiera Lallementa i działaczy federacji piłki nożnej.

Źródło: Le Figaro/ AFP

REKLAMA