Francuzi przy urnach. Znane wyniki na terytoriach zamorskich i frekwencja na godzinę 12

Flaga Francji. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Flaga Francji. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
Pierwsza tura wyborów parlamentarnych we Francji odbywa się dwa miesiące po elekcji prezydenta, w niedziele 12 czerwca. Druga odbędzie się za tydzień. Pewna dynamika wyborcza daje zawsze więcej szans obozowi wygranego prezydenta. W ustępującym parlamencie prezydent Emmanuel Macron mógł liczyć na znaczną większość 323 deputowanych na 577 członków parlamentu. Teraz będzie zapewne słabszy wynik. Do bezwzględnej większości potrzeba 289 głosów i o taką liczbę posłów walczy obóz prezydencki LREM w ramach koalicji o nazwie „Renesans”.

Największym konkurentem „macronistów” jest zjednoczona lewica – Nupes (Nowa Unia Ludowa Ekologiczno-Społeczna). Została zbudowana wokół Nieujarzmionej (Zbuntowanej) Francji Melenchona i grupuje dodatkowo komunistów, socjalistów i Zielonych. „Ludowy trybun” Jean-Luc Melenchon wzywa Francuzów, by zagłosowali za „kohabitacją” i wybrali na premiera właśnie jego.

Sondaże dają miejsca na podium pod względem ilości głosów „Renesansowi” Macrona, Nupes Melenchona i Zjednoczeniu Narodowemu Marine Le Pen. Rozkład procentowy nie przekłada się jednak na ilość deputowanych, bo we Francji obowiązuje system jednomandatowy. Jeden z ostatnich sondaży Ipsos i Sopra Steria z 9 czerwca dawał Nupes 28% głosów. Prezydencki sojusz Renaissance wyceniano na 27%, a Zjednoczenie Narodowe na 19,5%. Centroprawicowi Republikanie mieli 1%, a nowa partia prawicowa Erica Zemmoura „Reconquête!” – 6%.

REKLAMA

Paradoksem okręgów jednomandatowych jest to, że „narodowcy” przy znacznie większym poparciu w skali całego kraju, zdobędą według wszelkich prognoz, mniej mandatów, niż mający tylko połowę ich wyników Republikanie (LR). „Rekonkwista” z wynikiem 6% prawdopodobnie, nie będzie w parlamencie miała ani jednego deputowanego. Przewidywania mówią, że po II turze, lewicowy Nupes, nawet jeśli wygra wybory, to uzyska od 175 do 215 mandatów. Renesans Macrona uzyska od 260 do 300 mandatów. Dalej byli Republikanie (35 do 55 mandatów) i partia Marine Le Pen (20 do 50 mandatów).

W II turze można się spodziewać dużej liczby „dogrywek” lewicy z obozem Macrona. Skrajna lewica Melenchona jest większym zagrożeniem dla kraju. Ich wygrana to wizja socjalistycznej gospodarki, nacjonalizacji jej wielu sektorów, populizmu, wielokulturowości, zalania kraju migrantami i teorii „zastąpienia” Francuzów „nowym społeczeństwem”. Melenchon jest tu zwolennikiem teorii „kreolizacji” („metyzacji”) Francji. Jego radykalne idee i wypowiedzi, w rodzaju oskarżania np. policji, że ta „morduje ludzi”, mogą jednak odstraszyć wielu wyborców, którzy nie chcą także Macrona. Bez-alternatywność może się przełożyć na jeszcze niższą frekwencję.

Według danych MSW frekwencja o godzinie 12.00 wyniosła 18,43%. W 2017 r. było to 19,24%. Najwyższy procent głosów odnotowano w takich departamentach jak Cantal, Lot i Jura. Najniższa frekwencja jest w imigranckim Seine-Saint-Denis  – 9% uprawnionych. Duża absencja jest także w Paryżu.

W przypadku Zjednoczenia Narodowego, partia ta, nawet wprowadzając wielu kandydatów do II tury, będzie miała zapewne i tak symboliczną reprezentację w parlamencie. 19 czerwca, wszyscy przegrani w danym okręgu kontrkandydaci będą bowiem wspierać pozostałego na placu boju przeciwnika partii narodowej, tworząc tzw. „zapory republikańskie”.

Znane są już wyniki na niektórych terytoriach zamorskich. Lokale wyborcze we Francji kontynentalnej zostały otwarte w niedzielę o 8 rano, w najbliższą niedzielę, ale departamenty zamorskie zakończyły już głosowania, które rozpoczęły się wcześniej ze względu na różnicę czasu.

W 4 okręgach wyborczych Gwadelupy są niespodzianki. W pierwszym okręgu wyborczym bardzo prowadzi ustępujący poseł lewicy Olivier Serva, z wynikiem 43,44% głosów. Konkurentem w II turze będzie też lewicowy kandydat Dominique Biras (15,02%). W drugim okręgu wyborczym w pierwszej wygrała obecna sekretarz stanu ds. morza Justine Benin (LREM) z wynikiem 31,3% przed kandydatem lewicy Christianem Baptiste, który uzyskał 26,76% głosów. W III okręgu wygrał jednak kandydat Zjednoczenia Narodowego Rody Tolassy (20,09%). W 4. okręgu wyborczym prowadzi kandydat PS Elie Califer z wynikiem 38,61%. Frekwencja na Gwadelupie wyniosła… 25,31%.

Na Martynice w pierwszym okręgu wyborczym zwyciężył lewicowy „regionalista” Philippe Edmond-Mariette, który uzyskał 17,90% głosów. W II okręgu wygrał także „regionalista” Marcellin Nadeau, który uzyskał 27,60% głosów, który w dogrywce zmierzy się z innym lokalnym politykiem Julienem Pamphilem (25,9%). Wreszcie w trzecim okręgu wyborczym wygrał kandydat lewicy Johnny Hajjar (37%) i zmierzy się z kolejnym „regionalistą” Francisem Carole (18,9%). W IV okręgu wygrał komunista Jean-Philippe Nilor (44,2%).

Za to na Saint-Pierre i Miquelon dogrywka będzie udziałem prawicowego kandydata Stéphana Lenormanda z Olivierem Gastonem (Zbuntowana Francja). Pierwszy uzyskał 32,39% głosów, drugi 29,59%.

W Saint-Martin i Saint-Barthélemy wygrał Frantz Gumbs, kandydat większości prezydenckiej, z wynikiem 47,09%.

W Gujanie w 1. okręgu wyborczym wygrał kandydat lokalny Yvane Goua (20,77% głosów). W drugiej turze zmierzy się z innym kandydatem „regionalistów” Jeanem-Victorem Castorem (Ruch Dekolonizacji i Emancypacji Społecznej), który uzyskał 17,30% głosów. W 2. okręgu wygrał „macronista” Lénaïck Adam (31% głosów).

REKLAMA