Robert Winnicki. / foto: PAP
Robert Winnicki. / foto: PAP
REKLAMA
Wchodzimy w kolejny maraton wyborczy, nie zapominamy o Wołyniu, odrzucamy „utopijny” projekt federacji polsko-ukraińskiej – mówił poseł Konfederacji Robert Winnicki podczas Kongresu Ruchu Narodowego w Warszawie, którego delegaci ponownie wybrali go na czteroletnią kadencję prezesa partii.

Kandydaturę Winnickiego na prezesa RN zaproponował poseł Konfederacji i wiceprezes Rn Krzysztof Bosak. Innych kandydatur nie zgłoszono. Ani jeden uczestnik kongresu nie zgłosił sprzeciwu, a pięć osób wstrzymało się od głosu. Po wyborach Winnicki oświadczył, że „nie czas jest w tym momencie na gadanie, a na robotę, bo mnóstwo roboty narodowej, politycznej, konfederackiej przed nami – wchodzimy w kolejny maraton wyborczy”.

Naprzód idziemy w skier powodzi, niechaj wroga przemoc drży, już zwycięstwa dzień nadchodzi, Wielkiej Polski moc to my! – przypomniał na zakończenie swojego wystąpienia przedostatnią zwrotkę „Hymnu Młodych” – polskiej pieśni z 1926 roku ze słowami Jana Kasprowicza, która stała się hymnem Obozu Wielkiej Polski, a potem – jednym z symboli polskiego ruchu narodowego. Obecnie pieśń jest oficjalnym hymnem Młodzieży Wszechpolskiej.

REKLAMA

Wcześniej Winnicki przekonywał działaczy, że Ruch Narodowy ma za sobą wiele sukcesów i konkretne propozycje programowe, które od lat są aktualne, a ich celem jest budowanie nowoczesnego, suwerennego i silnego państwa narodowego.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Zapowiedział też przejście narodowców, wraz z koalicjantami z Konfederacji do ofensywy letniej, która przejdzie w ofensywę jesienną i stanie się „nieustającą kampanią wyborczą, która skończy się na jesieni przyszłego roku, o ile rządzący nie postanowią inaczej”.

Jak przy tym przekonywał, „wygrywamy naszą sprawnością, naszą spójnością, naszą ideowością i naszym poświęceniem”. – To, że nasze siły i środki są wielokrotnie mniejsze w porównaniu do propagandy silnych ośrodków, tych dominujących, które różnią się głównie retorycznie, to być może jeszcze na kimś robiło wrażenie kilka lat temu – powiedział.

Winnicki uznał, że sukcesem było wprowadzenie w 2019 roku 11 posłów Konfederacji do Sejmu (wśród nich pięciu z Ruchu Narodowego, czyli oprócz Winnickiego także Krzysztofa Bosaka, Krzysztofa Tuduja, Michała Urbaniaka i Krystiana Kamińskiego), ale też 1 mln 300 tys. głosów oddanych na Krzysztofa Bosaka w wyborach prezydenckich w 2020 roku.

SLD zjedzone, PSL zjedzone przez polaryzację, a my? My na fali, my do boju, my z konkretnymi postulatami, które dają Polakom szansę na inną rzeczywistość – oświadczył Winnicki.

Prezes RN zapowiedział ponadto akcję „Kwiaty Wołynia”, która ma być przeprowadzona w całym kraju w lipcu, w rocznicę – jak mówił – „kulminacji ludobójstwa na Wołyniu”.

Będziemy przypominać o tych 200 tys. pomordowanych w sposób bestialski rodaków. I będziemy przypominać, że Stepan Bandera – jeden z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, a potem przewodniczący Prowodu OUN-B, czy Roman Szuchewycz – generał i naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii to nie są bohaterowie, tylko byli to ludobójcy. To są bandyci – mówił lider narodowców.

Podkreślał także, że „tożsamość jest kluczowa”, że „pamięć jest jednym za znaków Ruchu Narodowego” oraz przekonywał, że „gospodarzem” w Polsce jest i powinien pozostawać naród Polski. Oświadczył, że Ruch Narodowy odrzuca „utopijne projekty federacyjne”, nawiązując m.in. do majowej wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy przed Werchowną Radą w Kijowie, kiedy oświadczył, że „nie ma między nami granic ani barier; między narodami ukraińskim i polskim już dawno ich nie ma”.

Winnicki podkreślał jednocześnie, że Polacy są „narodem, który przestrzega wszystkich umów międzynarodowych i szanuje prawa mniejszości narodowych”. Zauważył jednak, że „niekoniecznie jest to respektowane za naszymi granicami, wschodnimi i zachodnimi”.

Prezes RN wskazał także na wolę współpracy z sąsiadami Polski, zawierania koalicji, czy sojuszy, jednak z zastrzeżeniem, że „po pierwsze Polska”. – Od samego początku mówimy jasno – chcąc współpracować w obszarze Europy Środkowo Wschodniej, chcąc budować sojusze, chcąc budować koalicję państw, które mają wspólne interesy – jednoznacznie odrzucamy utopijne projekty, tak jak na przykład ostatnio modny projekt federacji polsko-ukraińskiej. Nie chcemy tego, nie dopuścimy do tego – oświadczył. Jak wyjaśniał, „nie dlatego, że niechęcią odnosimy się Ukraińców, ale dlatego, że z miłością i z najwyższym szacunkiem odnosimy się do państwa polskiego, do tego państwa, o które kolejne pokolenia (Polaków) przelewały morze krwi”.

Ale również dlatego, że to państwo jest najlepszym narzędziem do realizacji interesów narodu, jakie posiadamy i możemy posiadać. To nie wynika z sentymentu. To wynika z oczywistej kalkulacji. I nic tak dobrze w Europie nie pokazało, jak agresja Rosji na Ukrainę, że wszystkie państwa europejskie kierują się swoim interesem narodowym w sytuacji kryzysu – oświadczył. Jak dodał „w sytuacji zagrożenia, każdy walczy o swoje, a projekty federacyjne to po prostu utopia”.

Winnicki zaznaczył, że narodowcy mają świadomość, iż „Federacja Rosyjska stanowi egzystencjalne zagrożenie również dla polskich interesów”, w tym w wymiarze militarnym i energetycznym, na co Polska musi reagować.

Ale z faktu, że istnieje to zagrożenie nie wynika, że interes Polski i interes Ukrainy są we wszystkich sprawach tożsame. Mamy również interesy rozbieżne i trzeba o tym pamiętać. Przy całym przejęciu i przy całej grozie sytuacji związanej z inwazją rosyjską na Ukrainę, trzeba pamiętać o podstawowych pryncypiach, jakim jest kierowanie się interesem narodowym – oświadczył. Jak dodał, „i to mówimy wszystkim, całej klasie politycznej, bo poza Konfederacją w Sejmie, nikt o tym nie pamięta” – dodał Winnicki.

Źródło: PAP

REKLAMA