
Ceny wesel w Polsce poszybowały w górę. Wzrosły o wiele bardziej niż „tylko” o inflację, bo przedsiębiorcy muszą ratować swoje biznesy po lockdownach, które PiS wprowadził w okresie zachorowań na covid.
Najpierw seria lockdownów, którymi PiS prawie zabił branżę weselną, a teraz jeszcze inflacja, która winduje ceny wszystkiego. Średnia cena zorganizowania przyjęcia weselnego w Polsce wzrosła o ok 15 proc.
W ostatnich pandemicznych latach i tak było coraz mniej ślubów, bo młodzi przekładali je ze względu na rządowe obostrzenia. Obecna sytuacja wciąż nie zachęca młodych ludzi do stanięcia na ślubnym kobiercu.
Średni koszt zorganizowania wesela na ok. 100 osób waha się w przedziale 30-60 tys. zł. Część osób decyduje się na wzięcie kredytu na organizację imprezy.
Wiele osób sądzi, że poniesione koszta zwrócą się z kopert. Może by tak było, gdyby w tym momencie do gry nie wkraczał główny winowajca wzrostu cen i fatalnej sytuacji – państwo.
Nawet przy takiej okazji fiskus zagląda młodym do kopert. Niby pisowska władza dba o rodziny – taki przynajmniej robi sobie PR, promując kolejne programy rozdawnictwa, które napędzają inflację, ale o zniesieniu opodatkowania darowizn weselnych nikt nie pomyślał.
A podatek może zjeść całkiem sporą część tego, co goście przekażą młodym. Uwagę urzędy szczególnie zwrócą duże wpływy na konto zaraz po weselu.
Trudniej fiskusowi jest kontrolować gotówkę, więc jeśli młodzi nie wpłacą pieniędzy, a z gotówki będą korzystać rozsądnie, to może uda im się uniknąć obrabowania przez państwo.