Robert Winnicki. / foto: PAP
Robert Winnicki. / foto: PAP
REKLAMA
Podczas konferencji prasowej Konfederacji poseł Robert Winnicki odniósł się do informacji, jakoby rząd warszawski miał przestać wywierać presję na Kijów w sprawie kultu Bandery. Jak podkreślił, nie ma na to zgody.

– Od kilku tygodni dobiegają nas informacje, potwierdzone przez jeden z największych portali w Polsce, że rząd planuje zrezygnować z presji – która zresztą nigdy nie była zbyt duża – na państwo ukraińskie w sprawie kultu patrona ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Że rząd polski zamierza rezygnować z presji na Ukrainę i Ukraińców w sprawie kultu Stepana Bandery – mówił Robert Winnicki.

Jak przypomniał prezes Ruchu Narodowego, gloryfikowany zwłaszcza w Zachodniej Ukrainie Stepan Bandera „przede wszystkim był to człowiek, który w działalność szowinistyczną ukraińską zaangażowany był już w XX-leciu międzywojennym, był zaangażowany w II Rzeczpospolitej, które to zaangażowanie skutkowało m.in. morderstwami tych, którzy byli zwolennikami pojednania, porozumienia polsko-ukraińskiego”.

REKLAMA

– Tak, to Stepan Bandera, jego aktywność w organizacjach ukraińskich nacjonalistów przed II wojną światową, jest współodpowiedzialny za to, że mordowani byli zwolennicy porozumienia polsko-ukraińskiego, które on wtedy torpedował – wskazał Winnicki.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

– Oczywiście jest to pierwsza część historii. Druga część historii to ponure lata czterdzieste. Właściwie od momentu wybuchu wojny, od momentu, w którym frakcje OUN i Ukraińska Armia Powstańcza rozpoczęły regularną walkę z państwem, ale i narodem polskim. I przystąpiły w latach czterdziestych do akcji ludobójstwa, która pochłonęła ponad 100 tys. ofiar. Bestialsko wymordowanych Polaków – kontynuował.

– Dostajemy informacje, że rząd PiS-u ma zamiar naciskać na to, żeby Ukraina rezygnowała czy nie podnosiła do rangi bohatera dowódcy OUN-UPA, tej rzezi, tego ludobójstwa, Szuchewycza – ale ma odpuścić sprawę Stepana Bandery – powiedział poseł Konfederacji. Jak dodał, „jest to niedopuszczalne”.

– To tak, jakby mówić, że potępiamy Armię Czerwoną, zbrodniczą formację, ale nie mamy nic do Stalina. To tak, jakby mówić, że potępiamy SS, ale nie mamy nic do Hitlera. To jest absurdalne, to jest obłędne – wskazał.

– OUN-UPA to była formacja, która zrodziła się z ducha, z myśli, z praktyki politycznego działania Stepana Bandery i fakt, że był on wówczas w więzieniu, kiedy dokonywały się największe zbrodnie ludobójstwa na Polakach, nie zmienia tych okoliczności. To pod jego przywództwem, politycznym przywództwem, doszło do tej okropnej zbrodni – zaznaczył.

Jak dodał, w obecnej sytuacji, w której Polska udziela Ukrainie bezprecedensowej pomocy, „nie bylibyśmy zdziwieni, gdyby (…) to strona ukraińska zreflektowała i odstąpiła od kultu ludobójców”. – Tego oczekujemy, tego żądamy – wskazał.

– Natomiast sygnały wysyłane przez polski rząd, że to polska strona rezygnuje z piętnowania ludobójców, w tej sytuacji, są czymś niesłychanym. Nie ma na to zgody – podkreślił polityk.

– Konfederacja zdecydowanie protestuje i tak jak potępiamy wszelki możliwy kult Armii Czerwonej, Stalina, armii niemieckiej, nazistowskiej, Hitlera, tak samo będziemy potępiać i będziemy walczyć z kultem Stepana Bandery i OUN-UPA – oświadczył Robert Winnicki.

 

REKLAMA