Flaga Danii. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Flaga Danii. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
Duński batalion składający się z 750 żołnierzy został wysłany na początku maja na Łotwę, aby wspierać siły NATO. W związku z tym wystąpiła jednak mała komplikacja – batalionu nie wyposażono w amunicję. „To nie powinno się wydarzyć” – przyznało we wtorek 21 czerwca dowództwo obrony duńskich sił zbrojnych.

Według cytowanego w komunikacie pułkownika Jensa Lonberga przez „błąd logistyczny” potrzebna do szkoleń oraz podtrzymania gotowości amunicja nie dotarła na Łotwę na czas. Jak przekazano, ostatecznie żołnierze otrzymali naboje 23 maja, czyli po trzech tygodniach od czasu wyjazdu z Danii.

Sprawa wyszła na jaw za sprawą reportażu duńskiego nadawcy publicznego DR, w którym poinformowano, że wysłanym w pośpiechu żołnierzom „brakuje wszystkiego – od amunicji po majtki”. „Jeśli Putin zdecyduje się przekroczyć granicę (Łotwy), to nie jesteśmy w stu procentach gotowi. Może to kosztować życie mnie i moich kolegów” – przestrzegał Dennis, który z powodów bezpieczeństwa nie podał swojego nazwiska.

REKLAMA

Jak twierdzi dowództwo obrony duńskich sił zbrojnych, niedobór amunicji nie odbił się negatywnie na umiejętnościach żołnierzy, gdyż „najpierw skupiono się na szkoleniu technicznym oraz taktycznym”.

Po ujawnieniu braków w duńskim batalionie, wyjaśnień od ministra obrony Danii, socjaldemokraty Mortena Bodskova, zażądali przedstawiciele opozycji. Duński parlament wydał wcześniej zgodę na wysłanie wojska na Łotwę.

Źródło: PAP

REKLAMA