Foto: Pixabay
Foto: Pixabay
REKLAMA
Zbliżają się wakacje. Równocześnie rosną rewindykacje pracowników i wezwania do strajków w tanich liniach w Europie. Opcją może być wybór wakacji w kraju. Strajk w Ryanair zaplanowany jest już na przyszły weekend. Dotyczy pracowników tego przewoźnika we Francji, Hiszpanii, Belgii, Włoszech i w Portugalii.

Kilka europejskich związków hostess i stewardów Ryanaira wzywa do strajku, a z kolei związek hiszpański wzywa do dziewięciodniowego strajku w lipcu w EasyJet. Przypomnijmy, że w Polsce pojawiły się nowe zawirowania wokół końcowych negocjacji z kontrolerami lotów w Warszawie.

Koniec porozumienia z kontrolerami lotów! Latanie znów zagrożone

REKLAMA

Pracownicy irlandzkich tanich linii lotniczych chcą strajkować już w sobotę i niedzielę. Domagają się przestrzegania prawa pracy i wypłaty nadgodzin. Ich zdaniem Ryanair nie przestrzega czasu na odpoczynek personelu.

Rzecz jasna, chodzi także o podwyżki pensji dla członków personelu pokładowego, którzy są podobno „opłacani według stawek płacy minimalnej”.

Już 12 i 13 czerwca strajk spowodował np. odwołanie jednej czwartej lotów Ryanaira we Francji, czyli około czterdziestu przelotów. W Hiszpanii związki zawodowe USO i SITCPLA wzywają personel Ryanaira do strajku od 24 czerwca do 2 lipca.

W EasyJet Unia Syndykatów Pracowniczych (USO) planuje w lipcu dziewięciodniowy strajk na lotniskach w Barcelonie, Maladze i Majorce na Balearach. Według tego związku, „personel lotniczy EasyJet w Hiszpanii ma obecnie pensję podstawową w wysokości 950 euro miesięcznie”, czyli najniższą pensję ze „wszystkich baz formy w Europie”.

W Portugalii pracownicy Ryanair mają strajkować od 24 do 26 czerwca, aby zaprotestować przeciwko pogarszającym się warunkom pracy. Podobnie w Belgii, gdzie Michael O’Leary, dyrektor generalny firmy, odrzucił ich postulaty płacowe.

We Włoszech zaplanowano 24-godzinny strajk w Ryanair w sobotę 25 czerwca. Piloci i personel pokładowy domagają się wynagrodzenia „co najmniej zgodnego z płacą minimalną przewidzianą w krajowej umowie o przewozach lotniczych” w ich kraju.

To wszystko w momencie, kiedy Ryanair doświadczył znacznego ożywienia aktywności po pandemii Covid-19. Obroty przewyższyły już aktywność z roku 2019. Ożywienia ruchu nie daje się jednak wykorzystać. Wiele firm cierpi na braki personelu i musi odwoływać loty.

Problemy mają też lotniska. Londyńskie Heathrow chce, by linie lotnicze odwołały 10 proc. lotów, ponieważ boryka się z zaległościami w wydawaniu bagaży. Linie easyJet redukują liczbę połączeń w sezonie letnim. Lotnisko w Brukseli ostrzegało w poniedziałek, że z powodu strajku oczekiwanie na kontrolę bezpieczeństwa może potrwać nawet 8 godzin. Przez problemy kadrowe lotnisko Schiphol odwoła latem tysiące lotów, itd.

Europejska Federacja Pracowników Transportu (ETF) ostrzegła w liście otwartym, że „chaos, z którym zmaga się branża lotnicza, będzie się pogłębiał przez całe lato”.

Źródło: AFP

REKLAMA