Emmanuel Macron. / Foto: PAP/EPA
Emmanuel Macron. / Foto: PAP/EPA
REKLAMA
Emmanuel Macron wygłosił orędzie telewizyjne do Francuzów. Było to pierwsze oficjalne wystąpienie prezydenta i jego komentarz po II turze wyborów parlamentarnych z 19 czerwca. Obóz prezydencki nie zdobył w niej większości do samodzielnych rządów.

Orędzie trwało zaledwie 8 minut. Macron zauważył niską frekwencję i dodał, że nie „może też ignorować pęknięć i głębokich podziałów naszego kraju”. Odrzucił jednak ideę ponadpartyjnego rządu jedności narodowej. Dodał, że „większość przywódców” partii wykluczyła taki rząd.

Uznał jednak, że „większość prezydencka musi się poszerzyć, musimy wspólnie nauczyć się rządzić i ustanawiać prawo w inny sposób. Budować nowe kompromisy, prowadzić dialog, słuchać z szacunkiem”.

REKLAMA

Będzie więc poszukiwanie doraźnych koalicji do konkretnych celów. Macron mówił tu o klimacie, bezpieczeństwie, sile nabywczej, czy opiece zdrowotnej. Zapowiedział, że nie chce utracić „spójności projektu, który Francuzi wybrali 24 kwietnia” (wybory prezydenckie). Obiecał jednak, że cały ten „postęp nie będzie finansowany ani większymi podatkami, ani zwiększa,ie zadłużenia”.

W pierwszych komentarzach po orędziu, szef lewicowej opozycji Jean-Luc Melenchon stwierdził, że „władza wykonawcza jest osłabiona, a Zgromadzenie Narodowe silne” i wymogiem demokracji jest, by kandydat prezydenta na premiera poddał się pod głosowanie parlamentu. „Jeśli nie uzyska zaufania musi odejść” – dodał Melenchon.

Prawicowy polityk Eric Zemmour proponował, by zwrócić władzę ludziom, ustanawiając instytucję referendum w najważniejszych sprawach.

Macron „nie zrozumiał Francuzów”, stwierdził z kolei po orędziu Olivier Faure z PS.

Jordan Bardella ze Zjednoczenia Narodowego Le Pen stwierdził, że „po raz pierwszy arogancja Emmanuela Macrona nieco zwolniła”. Dodał, że „za tą zmianą stoi wybór ludzi, którzy uczynili go prezydentem mniejszości”, a grupa narodowa będzie „konstruktywna”  z uwzględnieniem „interesów Francji i narodu francuskiego”.

REKLAMA