REKLAMA
Strona główna Media Ataki paniki, poniżanie, atmosfera przesiąknięta chamstwem. Nowe kulisy rządów Tomasza Lisa

Ataki paniki, poniżanie, atmosfera przesiąknięta chamstwem. Nowe kulisy rządów Tomasza Lisa

Tomasz Lis, redaktor naczelny Newsweeka. Foto: print screen z YouTube/Tomasz Lis.
Tomasz Lis, do niedawna redaktor naczelny Newsweeka. Foto: print screen z YouTube/Tomasz Lis.
REKLAMA
To ludzka krzywda, a nie polityka była powodem rozstania Tomasza Lisa z Newsweekiem. Wirtualna Polska ujawnia kulisy.

Przypomnijmy, że 24 maja br., po 10 latach Lis nagle pożegnał się z funkcją redaktora naczelnego tygodnika Newsweek. Sprawa od początku była owiana tajemnicą, obie strony ograniczyły się do krótkich oświadczeń, nie chcąc wchodzić w szczegóły. Z zakulisowych wypowiedzi słychać było, że zaskoczeni tym faktem byli sami podwładni Lisa.

Ruszyła więc lawina spekulacji. Jedni przewidywali, że chodziło o serię źle odebranych okładek, które szybko stały się pośmiewiskiem w sieci. I ogólnie – o zbyt duże polityczne zaangażowanie Lisa.

REKLAMA

Inni, że za tajemniczym zwolnieniem stały relacje międzyludzkie. Magazyn Press ujawnił, że w Ringier Axel Springer Polska zaczęła działać specjalna komisja badająca zachowanie Lisa. Kilkanaście dni później nowe światło na sprawę rzucił romansujący z PO i Hołownią bloger oraz przedsiębiorca Aleksander Twardowski.

„W kwestii zwolnienia znanego red. naczelnego – rozmawiałem przez ponad godzinę z jego byłymi podwładnymi i z dziennikarzami innego, znanego internetowego portalu – od dwóch dziennikarzy padło, że został zwolniony przez trwający przez lata mobbing i molestowanie” – napisał.

„Molestowanie miało dotyczyć pracownicy tego znanego portalu internetowego – zostało to zgłoszone naczelnemu portalu, który postanowił nie reagować. Taka męska solidarność. W portalu wszyscy wiedzieli, od dawna. Ale każdy się bał. Teraz boją się, że zostanie zamiecione pod dywan” – dodał Twardowski.

Ataki paniki, poniżanie, atmosfera przesiąknięta chamstwem

Teraz duży reportaż o kulisach odejścia Lisa z Newsweeka napisał red. Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski.

„Doprowadzanie pracowników do ataków paniki, poniżanie, wulgarne, seksistowskie odzywki, atmosfera przesiąknięta chamstwem” – czytamy na portalu o codzienności panującej pod rządami Lisa.

Jadczak zapewnia, że rozmawiał z kilkudziesięcioma osobami, które pracowały w ostatnich latach z Lisem. Wszyscy mieli zgodnie ocenić, że Lis stosował metody mające znamiona mobbingu. Jego zachowanie było zgłaszane właściwym komórkom firmy. Pierwsze alarmujące sygnały pochodzą z 2018 roku. W końcu zgłoszeń było tyle, że RASP musiał zareagować.

Rozmówcy Wirtualnej Polski nie chcą wypowiadać się pod nazwiskiem. Dla własnego dobra. Jak twierdzą, Lis to człowiek mściwy, wciąż mający duże możliwości i zdolny zaszkodzić każdemu, kto nadepnie mu na odcisk.

„Poruszam tę sprawę dlatego, że chcę, by władze firmy wiedziały, co się u nas dzieje. Bo z roku na rok jest coraz gorzej, a w ostatnich miesiącach napięcie jest tak wielkie, że lada chwila ktoś albo coś wybuchnie. Chciałabym się naradzić, co można zrobić, by sytuacja się poprawiła, żeby można było pracować bez strachu (…) w końcu właściwie przestałam zabierać głos, oszczędzałam siły, zwłaszcza że i tak często po rozmowie z szefem z trudem powstrzymywałam łzy. Albo płakałam. Raz na szczególnie okropnym kolegium miałam atak paniki, ale bałam się prosić o pomoc, więc wyszłam z sali. Zajęła się mną koleżanka z sekretariatu” – to jeden z fragmentów pisma, jakie ujawnia Wirtualna Polska.

Rozmówcy wspominają osobę Ryszarda Holzera, ówczesnego sekretarza redakcji Newsweeka. On jako pierwszy zwrócił kiedyś Lisowi w towarzystwie delikatną uwagę. Naczelny miał trzasnąć drzwiami, a potem innym opowiadać, że się zemści. I rzeczywiście się zemścił. Choć Holzera nie można było zwolnić, bo był w wieku przedemerytalnym, to Lis sprawił, że sekretarza przeniesiono do redakcji Forbesa (w ramach tego samego koncernu). Potem miał opowiadać wszem i wobec, że jest mściwy, ma długie ręce, więc lepiej, żeby mu nie podskakiwać.

Pracownicy Newsweeka najgorzej mają wspominać poniedziałkowe kolegia, podczas których omawiano ostatni numer i planowano kolejne wydanie.

„Wszystko zależy od tego, w jakim nastroju będzie szef. Jeśli w dobrym, to zacznie opowiadać świńskie, pełne seksualnych odniesień kawały i wszyscy odetchną z ulgą (…) Sytuacja z newsroomu. Naczelny zagląda w dekolt jednej z redaktorek i komentuje kolor jej stanika. Były też okropne kawały o gejach, koledzy geje z redakcji fatalnie to znosili” – wspominają tylko te łagodniejsze zachowania Lisa, gdy humor miał dobry.

Gdy humor miał zły, zachowywał się inaczej. „Będzie złośliwy i bezlitosny, a wszyscy spuszczą głowy i będą udawali, że nie słyszą i nie widzą, jak ich kolega jest upokarzany. Z obawy, że zostaną następną ofiarą. To straszny widok: kilkanaście dorosłych osób siedzi ze spuszczonymi głowami, czekając w napięciu, co się jeszcze wydarzy. Czy szef będzie krzyczał, bo ktoś nieopatrznie zgłosi temat, który go wkurzy?” – czytamy.

Wirtualna Polska zaznacza, że to tylko wierzchołek góry lodowej.

„Na prośbę części naszych rozmówców podjęliśmy decyzję o niepublikowaniu szczegółów niektórych incydentów przemocowych, do których miało dochodzić w siedzibie RASP, a które zawierają wrażliwe informacje dotyczące rozmówców oraz mogą naruszyć ich sferę intymną” – czytamy.

REKLAMA