Tour de France. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: PAP/Panoramic
Tour de France. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: PAP/Panoramic
REKLAMA

Pro-migranci demonstranci pojawili się na mecie etapu Tour de France w Dunkierce. Głośno manifestowali swój sprzeciw wobec polityki migracyjnej w Pas-de-Calais i upominali się o nielegalnych migrantów, którzy koczują tam od lat, licząc na przeprawę przez Kanał La Manche do Anglii.

„Solidarność z uchodźcami na całym świecie!” skandowano we wtorek 5 lipca na mecie czwartego etapu Tour de France, który prowadził do Calais. Kibice kolarstwa byli zdziwieni i zdezorientowani, nie rozumiejąc za bardzo o co chodzi.

REKLAMA

Niektórzy wykazywali irytację z zakłócania święta kolarstwa i fetowania wygranej po samotnej ucieczce Belga Wouta Van Aerta. Aktywiści usiłowali też pokazywać się na trasie, ale tam byli pacyfikowani przez policję.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

„Nie chcieliśmy zakłócać Tour de France, w szczególności ze względów bezpieczeństwa, ale po prostu wykorzystać to wydarzenie” – tłumaczyli mediom. Znaleźli nawet „ideowe” połączenie dla tego sportu i migrantów.

Zdaniem pro-imigracyjnych działaczy, Tour de France to rowery, a te są symbolem swobody przemieszczania się, czego migranci nie mogą doświadczać. Zamiast swobody mają przed sobą „granice, która zabijają” – dodali. Po przedstawieniu tej tyrady, aktywiści na mecie etapu zaczęli już starą lewacką śpiewkę – „więcej pieniędzy, mniej glin”…

Źródło: Le Figaro

 

REKLAMA