Licznik energii elektrycznej, pieniądze, ceny prądu. Obrazek ilustracyjny. Foto: Pixabay
Licznik energii elektrycznej, ceny prądu. Obrazek ilustracyjny. Foto: Pixabay
REKLAMA

Prąd drożeje w zaskakującym tempie, ale dotychczasowe podwyżki to małe piwo przy tym, co czeka nas w najbliższych miesiącach. Polacy zobaczą rachunki grozy, ale nie znad morza, lecz w domu wraz z każdym okresem rozliczeniowym.

W styczniu br. nasze rachunki za prąd wzrosły średnio o 24 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Zazwyczaj nowe stawki, po zatwierdzeniu przez Urząd Regulacji Energetyki w grudniu, obowiązują od nowego roku.

REKLAMA

Tym razem może jednak wydarzyć się coś nadzwyczajnego. Enea, Energa i Tauron już teraz złożyły wnioski o zmianę obowiązującej taryfy. Jeśli URE się przychyli, to nowe stawki zaczną obowiązywać już po wakacjach.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Firmy dostarczające prąd konieczność podwyżek tłumaczą rosnącymi kosztami hurtowymi oraz coraz wyższymi cenami za prawa do emisji dwutlenku węgla. To de facto pusty papier wymyślony i wprowadzony przez Unię Europejską pod pretekstem walki ze zmianami klimatu. Za prawa do emisji CO2 finalnie płacą wszyscy w rachunkach za prąd.

Enea, Energa i Tauron nie ujawniły, o jakie podwyżki wnioskują już teraz. Na pytania o szczegóły nie chciały odpowiadać konkretnie.

Na wysokość stawek i opłat ogólnie wpływ mają różne czynniki, m.in. rynkowe ceny energii, ceny uprawnień do emisji CO2 czy ceny świadectw pochodzenia energii elektrycznej z OZE. W 2021 r. 35 proc. energii elektrycznej sprzedawanej przez Energę Obrót wytworzono z OZE – odpowiedział „Business Insider” na pytania o wzrosty stawek Krzysztof Kopeć, dyrektor Biura Prasowego Energi.

Powstają jednak analizy mogące sugerować skalę wzrostów. Jest niemal pewne, że należy spodziewać się podwyżek wyższych, niż nastąpiły na początku tego roku.

Zdaniem analityków Pekao, jeśli utrzyma się rekordowy poziom cen prądu na giełdzie, to kwoty dla zwykłych odbiorców wzrosną aż o 115 proc. Zapowiedzi te tonuje prezes URE. Zapewnia, że tak drastycznych wzrostów nie będzie. Nie mówi jednak konkretnie, o ile wzrosną rachunki. Pada ogólne stwierdzenie o „kilkudziesięcioprocentowych podwyżkach”.

Najgorsze, że jeśli URE wyrazi zgodę na podwyżki już po wakacjach, to nie oznacza to jedynych podwyżek. W grudniu tak czy siak będą kolejne wnioski o podwyżkę taryf, czyli ceny wzrosną jeszcze od stycznia przyszłego roku.

Rozporządzenie dot. wyłączania prądu. „Setki tysięcy Polaków nie będą mogły pracować, a miliony nie będą w stanie zakupić produktów”

 

REKLAMA