Handlarz bronią od respiratorów-widmo nie żyje? Szokujące kulisy afery

Oddział intensywnej terapii wyposażony w respiratory. Zdjęcie ilustr.: EPA/TAMAS KOVACS HUNGARY OUT Dostawca: PAP/EPA.
Oddział intensywnej terapii wyposażony w respiratory. Zdjęcie ilustr.: EPA/TAMAS KOVACS HUNGARY OUT Dostawca: PAP/EPA.
REKLAMA

Z ustaleń portalu tvn24.pl wynika, że nie żyje właściciel firmy handlującej bronią, który w dobie mniemanej pandemii sprzedał Ministerstwu Zdrowia respiratory-widmo. Prokuratura dysponuje w tej sprawie „niepotwierdzoną informacją”.

Handlarz bronią Andrzej I. miał na zlecenie rządu warszawskiego podczas mniemanej pandemii dostarczyć respiratory. Mimo że z obiecanych przeszło 1200 maszyn do Polski trafiło tylko 200, pod koniec 2020 roku I. spokojnie wyjechał z kraju nie niepokojony przez nikogo. Na „interesach” z nim pandemiczny resort zdrowia przepuścił około 50 mln zł z kieszeni podatników.

REKLAMA

Informacje o śmierci 71-letniego Andrzeja I. krążą od kilku tygodni w przestrzeni publicznej. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie, prok. Karol Blajerski, potwierdził te nieoficjalne doniesienia w rozmowie z tvn24.pl. W marcu 2022 roku lubelska prokuratura wystawiła list gończy za Andrzejem I.

– Dysponujemy niepotwierdzoną informacją o śmierci Andrzeja I. Z tego względu podjęto działania służące urzędowemu stwierdzeniu tej okoliczności – przekazał rzecznik.

Według nieoficjalnych informacji tvn24.pl, owa „niepotwierdzona informacja” to akt zgonu Andrzeja I. wystawiony w albańskiej stolicy – Tiranie. Ciało jednak nie zostało przetransportowane do Polski.

Komenda Główna Policji także potwierdza tę informację. – Fakt śmierci potwierdziliśmy swoimi kanałami, bezpośrednio w Albanii oraz za pośrednictwem Europolu – przekazał oficer, na którego powołuje się portal.

Policja miała już wystąpić formalnie do prokuratury o odwołanie poszukiwań. TVN24 przypomina jednak, że służby nigdy nie robiły tego dość gorliwie. Andrzej I. nie znalazł się na publicznie dostępnej liście osób poszukiwanych, mimo że w tym samym okresie było na niej dwóch innych mężczyzn o tym samym imieniu i nazwisku. Obaj znaleźli się tam w związku z niepłaceniem alimentów.

Co więcej, według źródeł w KGP, na które powołuje się TVN24, „zespoły poszukiwań celowych nie otrzymały poleceń, by sprawę traktować priorytetowo”. – Po prawdzie to nie szukał go nikt – ujawniło źródło.

Andrzej I. wyjechał z Polski 9 grudnia 2020 roku, mimo że „afera respiratorowa” już trwała. Sześć dni wcześniej wystawił fakturę za dostawę respiratorów KGHM na kilkanaście mln zł.

List gończy za handlarzem wystawiono dopiero wiele miesięcy później – w marcu 2022 r.


CZYTAJ WIĘCEJ: Afera respiratorowa. Handlarz przepadł, a wraz z nim miliony. Prokuratura bezsilna, Cieszyński bezkarny


Andrzej I., niegdyś handlarz bronią, wpisany na czarną listę ONZ, założył firmę E&K i sprzedał przeszło 1200 respiratorów za ponad 200 milionów złotych pandemicznemu Ministerstwu Zdrowia pod wodzą Łukasza Szumowskiego.

Andrzej I. dostarczył jednak tylko niewielką część, na dodatek wadliwą (bez gwarancji producenta). Za zakup sprzętu ze strony rządowej odpowiadał Janusz Cieszyński, ówczesny zastępca Szumowskiego.

W aferze respiratorowej najbardziej bulwersuje fakt, że ministerstwo zdrowia „kupiło” sprzęt od „świeżej” na rynku medycznym firmy E&K, która nie miała dotąd żadnego doświadczenia w tej branży. Co więcej, lwią część kwoty – 35 mln euro z 44,5 mln euro – zapłacono w ciemno, tzn. przed dostarczeniem respiratorów.

REKLAMA