Protestują w całym kraju. Domagają się pieniędzy za wybudowane drogi

Droga w Burgas. / Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Droga w Burgas. / Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
REKLAMA

W całej Bułgarii trwają w czwartek protesty pracowników firm budujących drogi, którzy domagają się zapłacenia im za wykonane prace. Wypłatę tych pieniędzy wstrzymał państwowy inspektorat finansowy, który dopatrzył się naruszeń w dokumentacji. Chodzi o ponad 2 mld lewów (1 mld euro).

Jako rozjemca w sporze mógłby wystąpić rząd, który jednak został zdymisjonowany miesiąc temu i w ostatnich dniach urzędowania nie nadąża z rozwiązywaniem wszystkich pojawiających się problemów.

REKLAMA

Protesty rozpoczęły się w środę i są bezterminowe. Codziennie blokowane są ważne odcinki dróg i skrzyżowania w całym kraju, przeważnie drogi wjazdowe do miast i mosty; powstają ogromne korki. Blokady trwają godzinę lub dwie i poważnie dezorganizują ruch.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

W Sofii firmy budowlane zorganizowały pochód z maszynami przez centrum miasta. Przed parlamentem utworzono miasteczko namiotowe, domagając się od władz rozwiązania problemu. W wywiadach dla mediów pracownicy mówią, że takiej sytuacji wcześniej nie było i za czasów byłego premiera Bojko Borisowa płacono im regularnie. Grożą, że od 1 października wstrzymają zimowe utrzymanie dróg i odśnieżanie.

Państwowy inspektorat finansowy wstrzymał wypłatę wynagrodzeń po ustaleniu, że części prac nie wykonano i przedstawiono fikcyjne dokumenty, znaleziono też wiele defektów. Ponadto wybudowane drogi nie są dobrej jakości i według inspekcji drogowej, która poprzedziła inspekcję finansową, wręcz niebezpieczne, i już wymagają remontu.

REKLAMA