Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
REKLAMA

Mąki nam nie zabraknie, jesteśmy bezpieczni żywnościowo – zapewnił w piątek wicepremier, minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Mamy odpowiednie ilości zapasów cukru – dodał.

„Zapasów cukru mamy odpowiednie ilości. W tej chwili to wraca powoli do normy” – zapewnił w piątek Polskim Radiu 24 Kowalczyk.

REKLAMA

Pytany, czy cena 9-10 zł za kg cukru w sklepie „jest z księżyca, czy realistyczna”, odparł”: „Powiedziałbym, że to jest bardziej cena spekulacyjna, niż cena rzeczywista. Dlatego, że to nie są takie koszty produkcji. Cena 4-5 zł za kg będzie nawet w przyszłym sezonie, mimo droższego skupu energii”. Jego zdaniem taka cena bardziej realna.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Pytany, czy chleb będzie kosztował 10 zł, Kowalczyk powiedział, że „to też jest sianie paniki”. „Dlatego, że chleb zdrożał już. I faktycznie, bo to jest głównie ceny energii, chociaż cena zboża i mąki też miała jakiś wpływ. (…). Natomiast ceny energii są tutaj dość znaczącym kosztem. Ale o 10 zł to nie powinniśmy mówić, chociaż nigdy nie wiadomo, jaka będzie sytuacja gazu. Tu nie chciałabym być prorokiem, bo nie wiadomo, co się będzie dalej działo z Putinem, wojną, cenami gazu” – powiedział minister.

Zapewnił, że mąki nie zabraknie. „Jesteśmy bezpieczni żywnościowo. W tym roku na szczęście nie było jakiejś głębokiej suszy, jeśli, to jakieś punktowe zjawiska. Plony są rzeczywiście może nie rekordowe, może odrobinę mniej” – powiedział. Przyznał, że w Polsce są trzy ogniska suszy: głównie to jest pogranicze południowej Wielkopolski, Dolnośląskie, Zachodniopomorskie, Kujawsko-Pomorskie, „ale nie są to tak obszerne zjawiska, jak np. w roku 2018 czy 2019”.

Kowalczyk kolejny raz zapewnił, że Polska jest bezpieczna żywnościowo. „Nam żywności wystarcza, a dowodem na to jest to, że produkujemy dużo więcej żywności niż spożywamy. Bezpieczeństwo żywnościowe jest i dla Polaków, i dla przybyszów z Ukrainy” – powiedział.

Wicepremier odniósł się także do skupu zboża od rolników. Jak mówił, rolnicy nawet na Podkarpaciu, w Lubelskiem, czyli blisko granicy z Ukrainą mają możliwość sprzedania zboża bez żadnych problemów. „I mówienie, że ukraińskie zboże zasypało magazyny, jest absolutnie nieprawdziwe. To teraz już to widać” – wskazał Kowalczyk. Jak dodał, rolnicy mogą sprzedać swoje zboże np. do Elewarru. „Sprzedaż zboża przez rolników przebiega bardzo sprawnie i bez zakłóceń” – podkreślił.

REKLAMA