Fot. ilustr. plakat koncertowy
REKLAMA

Pianista i nauczyciel muzyki w londyńskim Royal College Aleksander Romanowski dał koncert przed zbombardowanym teatrem w okupowanym przez Rosjan mieście Mariupol. W odpowiedzi został zawieszono w obowiązkach dydaktycznych, a media stawiają pytania, jakie to „haki” mieli na niego Rosjanie?

Koncert jest o tyle bulwersujący, że w czasie ofensywy rosyjskiej budynek teatru został w marcu zbombardowany i zginęło w nim wielu chroniących się tam cywilów. Zostało to uznane za zbrodnię wojenną m.in. przez Amnesty International. Koncert przed zniszczonym budynkiem urasta do rangi symbolu.

REKLAMA

Sprawa jest o tyle dziwna, że Romanowski jeszcze w marcu deklarował, że zbombardowanie teatru to „to bolesny obraz, który wyrył się w jego sercu”. Teraz, właśnie przed tym budynkiem – tragicznym symbolem rosyjskiej okupacji – pianista dał recital i na koniec udzielił nawet wywiadu rosyjskim mediom.

W koncercie brał udział także inny muzyk rosyjskiego pochodzenia, skrzypek Petr Lundstrem, uważany za zwolennika wojny na Ukrainie. Pokazywał się wcześniej koszulce ozdobionej literą Z, symbolem rosyjskiej inwazji.

Romanowskiego przedstawiono jako „pianistę urodzonego we Włoszech, ale z rosyjskim duchem”. W rzeczywistości urodził się na Ukrainie i we wczesnym dzieciństwie przeniósł się do Włoch. Dr Mark Galeotti ze stowarzyszenia Royal United Services Institute, powiedział „The Times”, że nie wyklucza tezy, że „pan Romanowski mógł nie mieć wyboru”… Obecnie Romanowski daje koncerty we Włoszech.

Źródło: RTBF

REKLAMA