Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
REKLAMA

Eksperci Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych (IPAG) zaprezentowali swoje przewidywania co do poziomu inflacji w 2023 roku. Czy damy radę?

Jak podkreślają eksperci z Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych (IPAG), to właśnie ona stanowi obecnie jeden z głównych problemów polskiej gospodarki. Zgadza się – inflacja, bo o niej mówimy, pobiła niedawno 25-letni rekord i jest najwyższa od marca 1997 r. W czerwcu br. osiągnęła poziom aż 15,6 proc. Jak żyć, Panie Premierze?

REKLAMA

„W opinii IPAG, w całym 2022 r. średni poziom inflacji wynosić będzie 13,7 proc., a jej wysokość w grudniu wyniesie 15 proc. W 2023 r. tempo wzrostu cen konsumpcyjnych będzie już niższe, nadal jednak znacznie powyżej poziomu celu inflacyjnego NBP: inflacja średnioroczna wyniesie 11,8 proc., a grudniowa 7,3 proc.” – przekonują eksperci w kwartalnym raporcie Instytutu.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Jakie są powody galopującej inflacji? Zdaniem IPAG: rosnące ceny paliw, odbicie koniunktury gospodarczej po kryzysie związanym z pandemią, ekspansywna polityka fiskalna państwa, presja na wzrost wynagrodzeń spowodowana niedoborem pracowników na rynku pracy, zakłócenia łańcuchów dostaw zmniejszające podaż niektórych dóbr oraz zwiększony popyt na dobra pierwszej potrzeby ze strony uchodźców wojennych.

Inflacja a stopy procentowe

Jak podkreślają ekonomiści, wysoka inflacja wymusza podnoszenie stóp procentowych, co oczywiście negatywnie odbija się na kredytobiorcach. Instytut spodziewa się, że stopy procentowe w Polsce wzrosną w 2022 r. o maksymalnie 100 pb – z obecnych 6,5 proc. do 7,5 proc.

„Rosnące ceny energii i surowców, podnosząc koszty działalności przedsiębiorstw oraz uderzając w konsumentów, są jedną z głównych (choć nie jedyną) przyczyn rozpędzającej się inflacji. Stanowi ona obecnie jeden z najpoważniejszych problemów polskiej gospodarki. Wysoka stopa inflacji, o skali nieobserwowanej w Polsce od wielu lat, wymusza wzrost stóp procentowych, co dodatkowo ogranicza wydatki inwestycyjne i konsumpcyjne” – czytamy w podsumowaniu.

REKLAMA