Wypadek polskiego autobusu w Chorwacji. Akcja ratunkowa. Nie żyje 12 osób / Foto: PAP/PIXSELL
Wypadek polskiego autobusu w Chorwacji. Akcja ratunkowa. Nie żyje 12 osób / Foto: PAP/PIXSELL
REKLAMA

Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej – oświadczyła Ambasada Polski w Zagrzebiu, która wyjaśnia przyczyny kłopotów z identyfikacją poszkodowanych.

W wyniku wypadku, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji, zginęło 12 osób. 32 osoby zostały ranne, 19 z nich jest w ciężkim stanie. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.

REKLAMA

W oświadczeniu Ambasada RP w Zagrzebiu wyjaśnia przyczyny problemów z identyfikacją poszkodowanych w wypadku polskiego autobusu w Chorwacji.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Procedura identyfikacyjna po wypadku autokaru w Chorwacji

„Informacje o katastrofie polskiego autobusu przyciągają uwagę opinii publicznej. Wiele z przekazywanych informacji zawiera nieprzychylne komentarze o wciąż niemożliwej do zakończenia identyfikacji wszystkich poszkodowanych. Wiele osób czeka na ostateczne wyjaśnienie losów swoich bliskich. Chcielibyśmy wyjaśnić dlaczego procedura identyfikacyjna tak długo trwa” – czytamy.

Jak wskazuje Ambasada RP, „nikt z podróżnych (podobnie jak prawie wszyscy z nas) nie nosi na szyi nieśmiertelnika z danymi osobowymi”.

„Nikt też nie podróżuje z dokumentami w kieszeni. Te z reguły są w bagażu podręcznym (torebka, plecak, itp.) i znajdują się blisko właściciela. W momencie wypadku siła uderzenia sprawia, że bagaż podręczny przemieszcza się i to nawet wiele metrów” – podkreśla.

„Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia ratują ludzi, a nie ich bagaż z dokumentami” – wskazano w komunikacie.

„Jeżeli ktoś jest przytomny to można łatwo ustalić jego tożsamość. W przypadku osób zmarłych lub nieprzytomnych tak nie jest. Można próbować porównywać konkretne osoby do znalezionych dokumentów lub otrzymanych fotografii, ale w wielu przypadkach jest to ze względu na odniesione obrażenia niemożliwe lub obarczone ryzykiem sporego błędu, tym bardziej że dokumenty tożsamości mają 10-cio letni okres ważności i fotografie tam zamieszczone często odbiegają od aktualnego wyglądu właściciela dokumentu. Wszystkim osobom pobierane są odciski palców, które muszą być przekazane urzędowo przez władze chorwackie. Zbieramy też od rodzin informacje o znakach szczególnych, które mogą pomóc w identyfikacji” – podano.

„Dysponujemy wstępną listą poszkodowanych. W każdym przypadku była ona weryfikowana w oparciu o listy pasażerów od organizatora wyjazdu, na podstawie posiadanych przez nas dokumentów i fotografii, zgłoszeń otrzymanych na naszą infolinię i przekazanych nam znaków szczególnych oraz rozmów z przytomnymi pasażerami” – podkreśla.

„W przypadkach bezspornych (a zwłaszcza osób przytomnych) przekazaliśmy rodzinom informacje o losie ich bliskich. W przypadkach budzących wątpliwości co do tożsamości osoby poszkodowanej nie mamy prawa przekazywać dalej takiej informacji” – dodaje.

Postępowanie ws. wypadku prowadzą władze chorwackie

Jak podkreśla Ambasada RP, „mogło się zdarzyć, że ktoś mógł się dosiąść w czasie jazdy lub po drodze opuścić autobus”. „Czasem nawet rodziny, które już przyjechały do Chorwacji mają wątpliwości co do tożsamości ich bliskich” – wskazuje.

„Same przypuszczenia to za mało, żeby przekazać komukolwiek informację o śmierci danej osoby. Z osobami nieprzytomnymi jest podobnie. Nie możemy popełnić błędu” – czytamy.

„Postępowanie w sprawie wypadku (oraz czynności identyfikacyjne) prowadzą władze chorwackie. Odbywa się ono przy czynnym udziale Ambasady RP w Zagrzebiu jak i polskiej policji. Czynimy wszystko, aby procedura pełnej identyfikacji została zakończona jak najszybciej. Prosimy jednak mieć na uwadze, że w wypadku zginęło 12 osób a kilkanaście osób wciąż przebywa na oddziałach intensywnej terapii” – podsumowała ambasada RP w Zagrzebiu.

Wypadek w Chorwacji. Co wydarzyło się feralnej nocy? Wstrząsające relacje księży

 

REKLAMA