Okno życia. Foto: PAP
Okno życia/Obrazek ilustracyjny/Foto: PAP
REKLAMA

We Wrocławiu na Dolnym Śląsku znajduje się okno życia, które jest nieustannie niszczone. Siostry boromeuszki załamują ręce. W oknie znalazła się nawet pijana 20-latka.

W ciągu 13-letniej działalności siostry boromeuszki uratowały dzięki oknu życia we Wrocławiu 18 dzieci. Dużo częściej od niemowlaków siostry znajdują tam butelki po alkoholu. Okno jest nieustannie niszczone. – Nawet dla takiego miejsca nie ma poszanowania – skarżą się.

REKLAMA

Okno jest okradane. Do środka wchodzą pijani ludzie

W ciągu jednego tygodnia okno może zostać zniszczone nawet kilka razy. Siostry jednak nie poddają się i działają dalej.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

– Zabierają materace, śpiworki. W tamtym tygodniu chłopak wyciągnął całe łóżeczko, taką wanienkę. Pewnie dla zabawy. Potem zostawił ją na chodniku – mówi siostra Macieja Miozga.

Pijana młodzież zostawia w oknie życia butelki po alkoholu. Pewnego razu weszła tam nawet pijana 20-latka. Nie udało się jej jednak wyjść i potrzebowała pomocy.

– Przedtem nie było kradzieży i wchodzenia do środka. Nie rozumiem kompletnie takich żartów dorosłych przecież ludzi. Gdy coś zniszczą, ciężko nam tak szybko wyremontować to miejsce, które musi być czynne cały czas. Nawet dla takiego miejsca nie ma poszanowania – mówi zakonnica.

Zakupy szkolne to dramat. Rodzice łapią się za głowy

REKLAMA