Zdjęcie ilustracyjne: Pexels
Zdjęcie ilustracyjne: Pexels
REKLAMA

Lewicowa dziennikarka zaczęła czytać podręcznik do Historii i Teraźniejszości. Jak się okazało, nic z niego nie rozumie.

Redaktorka portalu wiadomosci.gazeta.pl zaczęła czytać na żywo podręcznik „1945-1979 Historia i teraźniejszość” do nowego przedmiotu szkolnego pod tym samym tytułem. Tzw. HiT był bardzo zachwalany przez ministra edukacji prof. Przemysława Czarnka. Autorem podręcznika jest znany historyk prof. Wojciech Roszkowski. Zdaniem lewicowej dziennikarki można go podsumować następująco: „Kościół Katolicki dobry, lewica zła”. Spójrzmy na kilka ciekawych fragmentów, w których redaktorka wykazała, że tak naprawdę… nic nie rozumie.

REKLAMA

Oczywiste oczywistości

Redaktorka czepia się m.in. rozdziału „Konsolidacja Zachodu i koncepcje współpracy”, w którym prof. Wojciech Roszkowski pisze oczywiste oczywistości, tzn. że obecna Unia Europejska dąży do przemienienia się w superpaństwo w interesie Niemiec. „Są takie państwa jak Republika Federalna Niemiec, które nie zważając na traktaty, prą z całych sił do zmiany Unii w jedno państwo; świadczy to niestety o złych intencjach. Poza tym trzeba zapytać: po co taka federacja? Czyżby miała służyć tylko Niemcom?” – pyta naukowiec, który zdaniem dziennikarki w domyśle demonizuje Niemcom i wyraża jakieś swoje antyunijne fobie.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Dziennikarka dalej wymienia fragment, w którym historyk stwierdza, że „bez różnicy, czy jest to komitet centralny partii komunistycznej, czy właściciel np. niemieckiego koncernu Springer, czy też Mark Zuckerberg, właściciel Facebooka – każdy, kto posiada media, żąda, by reprezentowały one jego interesy oraz wyznawany przez niego światopogląd, który uproszczony jest do ideologii”. Kłopotliwe okazuje się również stwierdzenie, że „media społecznościowe posiadają możliwość stosowania cenzury, o jakiej dawni dyktatorzy nawet nie marzyli”. Czyżby mówienie o narastającej cenzurze w sieci było „nie dobra”?

Bo krytykuje lewicę!

Lewicowa dziennikarka prezentuje typowy sposób myślenia, według którego podręcznik nie odznacza się neutralnością światopoglądową, ponieważ nie jest lewicowy. Widać to zwłaszcza w tej wypowiedzi: „Roszkowski wprawdzie wspomina o prawicowych dyktaturach Francisco Franco i Antonio Salazara, ale nie jest przesadnie krytyczny. Faszystowskie na pewno nie były, masowego terroru nie było, no może nie dopuszczały do »silniejszego głosu« opozycji, co to takiego…”. Cóż, czyli katoliccy dyktatorzy Francisco Franco i Antonio Salazar powinni zostać zbesztani, ponieważ śmiali rozprawić się z rewolucją komunistyczną pod auspicjami Związku Sowieckiego? Typowe.

Redaktorka nie może również przeboleć rozdziału „Problemy rasowe jako przyczyna buntu w USA”, w którym czyta następujące stwierdzenie autora: „Nikt nie przypuszczał wówczas, że słuszna walka z dyskryminacją rasową zamieni się dwa pokolenia później w karykaturę dawnych protestów, wymuszoną tak zwaną polityczną poprawnością”. Zgadza się, prof. Wojciech Roszkowski jak na trzeźwo myślącego człowieka przystało rozumie, że demonstracje, które symbolizował Martin Luther King, miały charakter liberalny, tzn. chodziło w nich o równouprawnienie czarnoskórych, natomiast obecne niszczenie miast przez Black Lives Matter i hordy lewaków to jedynie woda na młyn dla marksistowskich wywrotowców.

REKLAMA