Gerhard Schroeder i Władimir Putin. Foto: PAP/EPA
Gerhard Schroeder i Władimir Putin. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Ciekawe, czy wkrótce przyjmie się powiedzenie „bezczelny jak Schroeder”? Były kanclerz chodzący na pasku Putina, nie zmienił swojej pozycji po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Zakłopotany Berlin obciął mu część funduszy reprezentacyjnych przynależnych z racji pełnionej niegdyś funkcji, ale były kanclerz Schröder wszczyna teraz postępowanie sądowe przeciwko Bundestagowi, który tego dokonał.

W maju Bundestag podjął decyzję o pozbawieniu byłego szefa rządu części jego przywilejów. Gerhard Schröder, który stał się w Niemczech już „pariasem politycznym” pozywa jednak niemiecką izbę niższą o pozbawienie go świadczeń. Decyzję ogłosił 12 sierpnia jego prawnik Michael Nagel. Rzecznik berlińskiego sądu administracyjnego potwierdził, że skarga rzeczywiście została złożona.

REKLAMA

Socjaldemokrata Schröder był szefem rządu Niemiec w latach 1999-2005. Dzisiaj ma 78 lat. Ze względu na jego postawę wobec wojny komisja budżetowa Bundestagu też nałożyła na niego „sankcje” i obcięła mu świadczenia przynależne kanclerzom-emerytom.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Jego prawnik występujący w regionalnym publicznym radiu NDR, ocenił, że ta decyzja jest „nielegalna”. Bundestag nie chciał komentować tego pozwu.

Gerhard Schröder to „mentor” obecnego kanclerza Olafa Scholza. Oficjalnie zrezygnował z członkostwa w zarządzie gazowego giganta Gazpromu. Pozostał jednak w innych strukturach, jak Nord Stream AG i dalej pokazywał się na Kremlu i wspierał Putina. Według niektórych może być „nieoficjalnym łącznikiem Scholza i Putina”.

Nie od dziś wiadomo, że były kanclerz pieniądze lubi, a coraz młodsze „partnerki” bywają kosztowne. Chociaż pieniądze z Bundestagu to ułamek tego, co dostawał od Gazpromu za forsowanie w swoim kraju m.in. Nord Stream 2, to kosztuje niemieckich podatników 400 000 euro rocznie, nie licząc ochrony policyjnej i emerytury.

REKLAMA