Golfista Fot. ilustr. Pixabay
REKLAMA

W Tuluzie „ekolodzy” zaatakowali pola golfowe. Zieloni aktywiści postanowili odciąć dopływ wody zraszającej trawę, bo w okresie suszy, pola golfowe nie podlegają takim ograniczeniom podlewania jak np. ogrody.

Wandalizm, ale ich zdaniem „w słusznej sprawie”. 5 sierpnia aktywiści zniszczyli 31 zaworów nawadniających pole golfowe. „Dokonaliśmy wyboru pomiędzy podlewaniem trawnika a oszczędzaniem wody, by ludzie mogli żyć w czasie suszy” – napisali na Twitterze. Dodali, że „w obecnej sytuacji, gdy na terytoriach już brakuje wody pitnej”, podlewanie trawników do golfa jest „bezużyteczne i szkodliwe”.

REKLAMA

10 sierpnia akcję powtórzył „kolektyw” Extinction Rebellion i aktywiści Action Kirikou w Tuluzie. W nocy zacementowali „dołki” i zniszczyli trawniki dwóch pól golfowych w Tuluzie, w Blagnac i w Vieille-Toulouse.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Oni także wydali komunikat na Twitterze, że „potępiają podlewanie pół golfowych w czasie suszy”. Dodali, że nie podoba im się wyłączanie z ograniczeń używania wody „klas uprzywilejowanych”. Wiadomo przecież, że poza tym golf to rozrywka „burżujów” i takiego np. Trumpa.

W teorii za te akty wandalizmu grozi im kara do 2 lat więzienia i do 30 tys. euro grzywny. Można iść jednak o zakład, że sądy potraktują „aktywistów” łagodnie. Dyrektor pola golfowego Garonne, Nicolas Astier, niedawno wyjaśniał, że podlewane jest tylko minimum trawników i jest to obszar stanowiący w sumie tylko połowę np. boiska do piłki nożnej.

Źródło: Le Figaro

REKLAMA