ksiądz/Koloratka. fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay
Obrazek ilustracyjny/Foto: Pixabay
REKLAMA

Ksiądz Stanisław Konik, proboszcz parafii w Domostawie, wyjaśnił w mediach, dlaczego wypłacił z konta parafii aż 2 mln złotych.

16 sierpnia biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz wszczął kościelne postępowanie sprawdzające w związku z doniesieniami mediów, m.in. portalu salon24.pl. Jak się okazuje, ksiądz Stanisław Konik, proboszcz parafii w Domostawie, wywołał swego rodzaju skandal finansowy. Dziennikarze weszli bowiem w posiadanie wyciągów bankowych, z których wynika, że z konta parafii wysłano dwa przelewy, oba po 1 mln złotych, na prywatny rachunek duchownego. Zostały również powiadomione organy ścigania.

REKLAMA

„W związku z informacją o przelewie pieniędzy z konta parafii w Domostawie na prywatne konto Księdza Proboszcza, Kuria Diecezjalna w Sandomierzu informuje, że zaraz po otrzymaniu wiadomości, Biskup Ordynariusz przeprowadził (…) rozmowę z Księdzem Proboszczem, który wyjaśnił, że chodzi o jego prywatne pieniądze przelane początkowo z osobistego konta na konto parafialne w celu zakupu obligacji dla parafii, a następnie wycofane” – informuje sandomierska kuria w swoim komunikacie przesłanym do Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Ksiądz ma wytłumaczenie

Jak zaznaczył ksiądz Stanisław Konik, 2 miliony złotych odziedziczył w spadku po swoich rodzicach. Dodał również, że opinia publiczna powinna raczej zwrócić uwagę na tych, którzy włamali się na konto bankowe parafii i dokonali manipulacji, wrzucając dane wrażliwe na Facebooka. Wskazał przy tym na lokalnego samorządowca, którego zachowanie określił „objawem chorej nienawiści”.

„Pieniądze na koncie parafii pochodziły z przelewu z mojego osobistego konta, o czym »niechcący« nie wspomnieli włamywacze do parafialnego konta, drukując przelewy z konta parafialnego na osobiste. Otóż 14 i 15 czerwca przelałem na konto parafialne po 1 mln złotych. Czuję się materialnie usatysfakcjonowany i zabezpieczony na emeryturę. Chciałem przed przejściem na emeryturę kupić na przyszłość dla parafii czteroletnie obligacje skarbowe, by zabezpieczyć ewentualne wsparcie finansowe” – stwierdził duchowny w rozmowie z portalem Salon24.pl.

REKLAMA